Źródła CyfroweProjekt digitalizacji archiwów przy pomocy sztucznej inteligencji

132/1/188 · 188-02

Magistrat Lwowa o zranieniu cyrulika Lorenca, rozruchach i dalszym sporze o młyn

Magistrat relacjonuje, że Mikołaj Wilczek ciężko zranił cyrulika Lorenca, co wywołało wzburzenie mieszczan. Opisuje niechęć podstarościego do pomocy w zatrzymaniu sprawcy, wsparcie szlachty dla Wilczka i próbę uspokojenia sytuacji. Prosi o przedstawienie sprawy królowi. Dalej omawia niewydanie akt procesu o młyn, cztery protestacje, spór o prawidłowy tryb egzekucji i zasięganie kolejnej porady prawnej. Wspomina szkody w stadach i gruntach, komisję długów gdańskich oraz śmierć starego pisarza Jana.

Opracowanie z pomocą AI. Przekład i transkrypcja wszystkich trzech stron listu, dopisku na marginesie i uszkodzonego adresu; lokalne luki w łacińskich klauzulach i nazwiskach. Odczyty należy sprawdzać z oryginałem.

Przekład / tekst współczesny

[PDF s. 2] Sławetni i zacni Panowie, nasi życzliwi i poważani Współbracia! Z całego serca prosimy Pana o Wasze zdrowie, powodzenie we wszystkich sprawach i szczęśliwe ich zakończenie. Jak Wy tam nie jesteście wolni od kłopotów, tak i my tutaj mamy nie mniejsze, o których chcąc nie chcąc musimy Was zawiadamiać. Przede wszystkim pisaliśmy o wielu rzeczach przez naszego posłańca wysłanego do Was z apelacją. Wyruszył stąd, ze Lwowa, we wtorek przed świętem świętego Stanisława, tuż przed wieczorem [7 maja]. W tym samym czasie doszło tutaj do przemocy w mieście. Pan Mikołaj Wilczek, brat pana wojskiego, posiekał naszego cyrulika Lorenca, człowieka dobrego i spokojnego, gdy ten wychodził z domu owego brata. Zadał mu rany w głowę lub twarz i kilkanaście dalszych po plecach, niemal zabijając. Bóg wie, czy z tego wyjdzie, ponieważ opatrujący go cyrulicy bardzo wątpią w jego wyzdrowienie. Natychmiast wybuchło w mieście wielkie wzburzenie pospólstwa. Powstrzymując rozruchy, [niepewne określenie trudności] aż do południa następnego dnia, w święto świętego Stanisława. Podstarościego nie było na zamku. Potem przyszedł do miasta i ledwie udało się skłonić go, by przybył w tej sprawie na ratusz. Oświadczył, że według statutu toruńskiego ma przystąpić do takiej sprawy, gdy sprawca zostanie przez nas pojmany na gorącym uczynku; dopiero wtedy ma rozpoznawać sprawę przemocy. Co do pojmania zaś powiedział, byśmy nie oczekiwali od niego pomocy dla miasta [składnia tej wypowiedzi niepewna]. Podburzał przy tym nasze pospólstwo i zmierzał do tego, byśmy zdobywali pana Wilczka [szturmem?]. Nie wiedzieliśmy, co innego uczynić. Widzieliśmy też, że do domu Wilczka zjeżdża wielu szlachciców: pan Tomasz Droiowski [?], Żorawiński, Chodorowski, Sylnicki [?] i Czorkowski [?; dalsze określenie niepewne], wraz z licznymi domownikami i służbą. Musieliśmy więc posłać do pana wojskiego jako gospodarza domu, aby upomniał i przekonał brata do stawienia się przed sądem na skargę żony i dzieci Lorenca. W imieniu wojskiego wszyscy tamci oświadczyli, że będą stać przy Mikołaju i wojskim zgodnie ze swą wolnością szlachecką. My zaś, starając się zapobiec przemocy zbrojnej, która mogła stąd wyniknąć [odczyt łacińskiej formuły niepewny], widzieliśmy także wzburzenie Mikołaja Wilczka. Zachowywał się jak szalony, wybiegając z domu i wołając na rynku [następuje niepewne określenie jego zachowania]. Zdziwiło to nawet podstarościego obserwującego wszystko z ratusza i skłoniło go do odstąpienia od wcześniejszej rady. [Częściowo nieczytelne zdanie łacińskie o aktach/postępowaniu; brak podstaw do pewnego przekładu.] Z tego powodu, a przede wszystkim ze względu na pierwsze zdarzenie, postanowiliśmy przedłożyć to królowi jegomości — [ciąg dalszy na PDF s. 3]. [PDF s. 3] — dla wiadomości. Prosimy o to ze względu na bezpieczeństwo nas wszystkich i uspokojenie pospólstwa, które z oburzeniem bardzo boleje nad nieszczęściem tego dobrego i niewinnego, pobitego człowieka. Przesyłamy w tej sprawie protestację, z której dokładniej się o wszystkim dowiecie. Co zaś działo się w sprawie młyna, wszystko wypisaliśmy już Wam w poprzednim liście. Kiedy staraliśmy się tutaj uzyskać z akt grodzkich akta postępowania i dekret sprawy będącej teraz w egzekucji, a także relację naszego delegata dotyczącą wprowadzenia w posiadanie i rumacji, podstarości oraz pan Jochowski [?] nie chcieli nam ich wydać. Całą argumentację sporną i pisemne dokumenty prawne [niepewny odczyt określeń] daliśmy im już wcześniej w gotowych kopiach, dodając nasze podpisy dla sporządzenia wypisów i chcąc dobrze za to zapłacić; nic to jednak nie pomogło. Mówili tylko, że nie wydadzą, dopóki wszystko nie zostanie wniesione do ksiąg. Tymczasem już to wpisano, jak wiemy od niektórych osób stamtąd. Musieliśmy więc wnieść przeciw nim protestacje o wszystkie te rzeczy. Wypisy z niektórych protestacji ma Wam oddać Maciej [?] przy tym liście [dalsze określenie przesyłki nieczytelne]. Pierwsza protestacja dotyczy przeciągnięcia o czternaście tygodni ostatecznego terminu wyznaczonego dekretem królewskim. Druga — postanowień dodanych do grodzkiego dekretu egzekucyjnego ponad treść dekretu królewskiego [łacińska nazwa tych postanowień niepewna]. Trzecia dotyczy zatrzymania pieniędzy: nie wydano ich [niepewna klauzula związana z wyręczeniem przez pana Żorawińskiego]. Pan Berzłowski [?] radzi, abyście uzyskali tam w tej sprawie mandaty pod karą oraz pozew [brzmienie części klauzuli niepewne]. Czwarta protestacja dotyczy niewydania z akt grodzkich całego tego postępowania, w związku z ponowieniem naszego spornego procesu. My jednak robimy tu, co możemy, aby nie można było uznać, że pobłądziliśmy przez niewiedzę, złą radę kogoś innego albo zaniedbanie. Ponieważ pan Berzłowski [?] nie był obecny przy tej sprawie, posłaliśmy do niego dla pewności i pełniejszej porady. Nie spodobało mu się nasze dalsze postępowanie po odmowie wprowadzenia w posiadanie: tego samego dnia uzyskaliśmy zaocznie rozstrzygnięcia o podwojeniu i potrojeniu wadiów [skrótowa formuła częściowo niepewna], a nazajutrz przystąpiliśmy do rumacji, nie pozywając uprzednio w sprawie tytułu prawnego tak, jak uczy statut. Trzymaliśmy się jedynie dekretu królewskiego, zgodnie z radą naszych pełnomocników obecnych przy nas. Jednak — [ciąg dalszy na PDF s. 4]. [PDF s. 4] — Berzłowski [?] zauważył, że dekret mówi, iż egzekucja ma zostać doprowadzona do końca, zgodnie z przepisami prawa i z zachowaniem wszystkich jej stopni. Dalej jednak w dekrecie królewskim jest także: „bez względu na jakiekolwiek ograniczenie ze strony urzędu”, a o podwojonych wadiach znajdują się słowa: jeśli w tym samym czasie i terminie nie dopuszczą do wprowadzenia w posiadanie i objęcia posiadania [część łacińskiej klauzuli niepewna], należy je zasądzić, a urząd ma mimo to prowadzić dalszą egzekucję pod odpowiedzialnością za kary i szkody. Wypisujemy Wam to, abyśmy mogli od Was otrzymać lepszą radę, co najlepiej zrobić w tej sprawie. Ostrzeżono nas już, że w kwestii banicji podstarości chce odesłać tę sprawę do króla. Ciągle czyni w tej sprawie zabiegi z panią Hinkową, z którą już się powinowaci. Podobno pani Zborowska [nazwisko niepewne] ma ożenić Czortkowskiego [? — związek osób i składnia niepewne]. To również jedna z przyczyn, dla których nie chcą nam niczego wydać z ksiąg. Mówią, że nic nam już po tym, bo nastąpiło ograniczenie czynności przy dworze [znaczenie proceduralne klauzuli niepewne], choć nie chcieli niczego zagwarantować [dalsza łacińska formuła nieczytelna]. Nie starcza nam już głowy wobec tylu ich działań. Prosimy więc, aby król raczył wejrzeć w tę sprawę; postarajcie się także tam u niego [sposób działania nieczytelny] i przedstawcie mu ją. Pozostawiamy to, jak wszystko inne, Waszemu lepszemu rozeznaniu. Pan Siusz [?] także nie przestaje nas drażnić. [Następuje częściowo niepewna wiadomość o naszych stadach i bydle; określenie „wołoski” oraz czasowniki opisujące ich zabieranie/zapędzanie nie są pewne.] Postępuje jak nieprzyjaciel. Podobnie Sołoniczanie ponownie [niepewne określenie ludzi Kulparkowa?], zachęceni przez podstarościego. Słowem, wszystkie grunty i lasy są ciągle zagrożone. Pan Droiowski [?], komisarz do rozpoznawania długów gdańskich, odebrał już znaczną część [zeznań/świadczeń — przedmiot nie został tu wyraźnie nazwany] od naszych, a nieobecnym odroczył termin o trzy tygodnie od teraz. Przypominamy o tym, aby także ci spośród Was, których to dotyczy, mieli tam na to baczenie. Na razie niech Wam to wystarczy. Oby Bóg sprawił, byśmy już nie musieli trudzić Was takimi wiadomościami i aby nas tutaj także przestano trapić. [Końcowe zdanie o Bożym […] w tych czasach odczytane niepewnie.] Pan Jan, stary pisarz, pożegnał się z nami i został wczoraj pochowany przy figurze [nieodczytane określenie]. Młody także podąża za nim wskutek gorączki [odczyt określenia choroby niepewny; autorzy wyrażają obawę, nie stwierdzają jego śmierci]. Obyśmy mogli ujrzeć Was wszystkich w dobrym zdrowiu. Niechaj Wy wszyscy wraz z dziećmi dzięki łasce Pana pomyślnie się chowacie. Dano we Lwowie we wtorek dni krzyżowych roku 1577 [14 maja według ówczesnego kalendarza]. Wasi najżyczliwsi współbracia, rajcy miasta Lwowa. [Dopisek na marginesie:] Poszliśmy jednak już za radą tegoż pana Berzłowskiego [?] i pozwaliśmy Hinków na nadchodzący poniedziałek po Wniebowstąpieniu. Pan Berzłowski [?] obiecał osobiście być obecny na tym terminie. Przesyłamy Wam także odpis tych pozwów, abyście mogli szukać lepszej rady. [PDF s. 5, adres z ubytkiem:] Sławetnym i zacnym panom Szymonowi («Magistro»), Mikołajowi Gilasinowi [?], doktorowi obojga praw [część tytułu uszkodzona], Janowi Zaleskiemu i [Jodokowi?] Glaczowi, rajcom i posłom miasta Lwowa przy dworze Jego Królewskiej Mości, swym życzliwym współbraciom.

Oryginalne brzmienie — transkrypcja

[PDF s. 2] Spectabiles et Famati D[omi]ni Confratres m[ihi] gratiosi et observandi. Plurimam Salutem rerumq[ue] omnium successus et eventus felices H[onoratissimis?] V[estris] animo et pectore toto precamur a D[omi]no. Jako tam są w. m. niebez kłopotow, tak y my owdzie też niebez mniejszych, o ktorych radzi nieradzi w. m. dawać znać musimy. Naprzod tedy przystaliśmy o wiela rzeczach do w. m. Cursorem swym z Appelacią posłanym, ktory wyszedł sam ku w. m. ze Lwowa we wtorek ante festum S. Stanislai przed samym wieczorem. A tegoż czasu stała się sam violentia w mieście iż P. Mikołaj Wilczek brat p. Woyskiego, gdy od tegoż brata swojego z domu wychodził Loryncz nasz barwierz człowiek dobry y spokojny, posiekł go y zadał mu ran w głowę abo lice, więcej po grzbiecie kilkanaście, mało nie do śmierci, ktory P. Bog wie jeśli wynidzie. Bo cyrulikowie co go opatrują w jego zdrowie barzo wątpią. A tak był sam zaraz tumult wielki między pospolstwem w mieście, y zabiegając rozruchowi w znamienitym było [odczyt tych słów niepewny] nieco aż na zajutrz die S. Stan[islai] do południa. Bo też na zamku P. Podstaroszczego niebyło, aż potem do miasta przyszedłszy ku tej sprawie ledwie przyszedł na ratusz, powiadaiąc że ja wedle Statutu Toruńskiego do rzeczy takiej gotowy mam przyjść [dopisek niepewny], gdy na gwałcie będzie kto poimany od nas. A tam dopiero sprawę mam de violentia uznawać. De captivatione aut[em] powiadał, żebym jaką pomoc miasta miał dać mieć niechciejcie [składnia niepewna], y z tym ostrzył nam pospolstwo na to wiodąc: abyśmy byli P. tego Wilczka sturmiąc [?] dobywali. Tu tedy cośmy inszego uczynić mieli niewiedząc, a czując do tego zjeżdżać szlachty wielkie do onego domu P. Wilczkowego, gdzie był p. Tomasz Droiowski [?], P. Żorawiński, P. Chodorowski, P. Sylnicki [?], P. Czorkowski [?] łowczyński [?] etc., cum sua multa familia, nielza nam było jeno tak postąpić żeśmy słali do P. Woyskiego jako do gospodarza domu onego, aby napomniał y namowił brata ażeby stanął ku sprawie na żałoby żony y dziatek Lorynczowych. Tam imieniem P. Woyskiego oni wszyscy przy tym opowiedzieli się stać przy Mikołaju y przy P. Woyskim według wolności swojej szlacheckiej. A myśmy za tym przestrzegając ad vim armorum [odczyt łacińskiej klauzuli niepewny], ktora by stąd wznieść mogła, widząc też tę alteracyą że ten Mikołaj Wilczek szalejąco się czynił, wybieganiem z domu y wołaniem na rynku jako malae captus [odczyt niepewny]. Czym się potem y podstarości zdziwił patrząc z ratusza, y za tym też rady swojej pierwszej odstąpił. [Łacińskie zdanie częściowo nieczytelne:] Cuius aut[em] acta inter [...] et [...] [koniec nieodczytany]. Dla tego a najwięcej dla przygody pierwszej wzięliśmy to na przełożenie k. J. m. [ciąg dalszy na PDF s. 3] [PDF s. 3] pro informatione. O co prosiemy pro communi omnium nostrum securitate et propter sedandam plebem, quae casu viri huius boni et innocentis caesi cum indignatione plurimum condolet. Do tego posyłamy w. m. protestatią, z ktorej sprawią się w. m. lepiej. Aliud vero in causa Molendini co się toczyło, theśmy już wszystko w pierwszym liście wypisali do w. m. Wszakże gdyśmy się sam starali o wyjęcie z Act Grodzkich processu y Decretu tej Causy ktora teraz była in executione, także y relaciey naszego Delegata intromissionis et rumationis, tedy nam tego p. podstaroszczy y P. Jochowski [?] wydać niechcieli. Chociażśmy wszystkę Controversią y pisemna Jura [odczyt niepewny] theże już przedtym od tego dnia in copijs paratis ad manum oddali y podpiski nasze ku wypisaniu przydawaliśmy, chcąc dobrze opłacić, iście [?] niepomogło. A oni tylko powiadaią że niewydamy aż do Xiąg wszystko wnieść [końcówka niepewna]. Chociaże już weszło jako od niektorych z tamtąd wiemy. Przez to o wszystko musieliśmy się protestować, na nie ktorych protestacyj extrakty Maciej [?] ma w. m. oddać przy tymże liście tu w końcu albo [wyrazy niepewne] wraz do w. m. ślemy. To iest: jedna protest[atio] de protractione termini peremptorii in Decreto R[egiae] M[aiestatis] fixi per 14 hebd[omadas]; druga de contractis ad Decretum Castrense executorium ultra Regij Decreti naturam appositis [odczyt pierwszego rzeczownika klauzuli niepewny]; trzecia o zatrzymanie pieniędzy iż ich niewydał ad nos wyręczylenie [?] P. Żorawińskiego. O co fieri [...] Mandata sub poena y pozwu wyprawić tam wraz rada jest P. Berzłowskiego [?]. Czwarta też protestacia iest o niewydanie tego wszystkiego processu z Act Grodzkich in renovatione controversi nostri processus. Wszakże my jednak ne quid vel ignorantia vel malo Consilio aliquorum vel negligentia oberrasse videamur, czyniemy sam co możemy. A iż P. Berzłowski [?] przy tej cauzie niebył, tedy dla pewności a pełniejszej rady słaliśmy do niego, ktoremu nasz dalszy postępek post denegatam intromissionem niepodobał się, iżechmy tegoż dnia in contumaciam Decretu [?] duple triplikaty wadiów in contumaciam objęli, y ku temu żeśmy na zajutrz ad rumationem postąpili nieprzypozywając tytułu jako statut uczy. Bośmy się my jeno trzymali Decretu k. J. m. za radą naszych procuratorow ktorzy przy nas byli. Wszakże [ciąg dalszy na PDF s. 4] [PDF s. 4] Berzłowski [?] postrzegł to że w Decrecie jest jako executia ma być iuxta praescriptum Juris omnibus gradibus executionis ad finem usq[ue] explenda. A wszakże w Decrecie zase k. J. m. jest dalej non obstante limitatione quavis officij, et de duplicatis vadijs te słowa: quod eodem tempore et termino in gravata intromissione et possessione non admiserint [nadpisane wyrazy niepewne], decerni debent, ulteriorq[ue] executio nihilominus ab officio sub poenis et damnis facienda est. To dla tego wypisujemy w. m. aby się tam od w. m. mogli być radą lepszą suknuti [?], co w tej cauzie już nalepszego czynić. Bo y w tym już tak nas przestrzeżono że in puncto banitionis podstaroszczy chce tę causę remittować do krola J[ego]m., y ustawnie o tym praktikuią z panią Hinkową, gdzie się też już P. Podstaroszczy powinowaci. Abowiem snadź ta p. Zborowska Czortkowskiego ożeni [odczyt nazwisk i składni niepewny]. I to jedna przyczyna co nam niechcą nic z Xiąg wydać, powiedając że mamy już nic potym bo za Dworem Limitacia zaszła, acz niechcieli nic cavere, gdy dicta mysterio [?]. Nam już przeciwko nim y głowy tak wiele niestaie. [Znak odsyłacza # do dopisku na marginesie.] Przeto prosiemy aby w to krol Je[go]m. wejźrał, moglibyście go też tam [wyraz niepewny] y z przełożeniem tej sprawy od w. m., ktorym to lepszemu baczeniu polecamy, ut coetera omnia. P. Siusz [?] też nas niezaniedbawa drażnić, bo już wołoski nasze wszystkie stada y bydło zapasze y zawlecze [? — odczyt czasowników niepewny] jako nieprzyjaciel. Także też Sołoniczanie, Cołpatorowi [?; chodzi o ludzi Kulparkowa?] znowu za otuchą p. Podstarosciego. Owa gruntom y lasom wszystkim zawsze bieda. P. Droiowski [?] na rozeznanie długow Gdańskich Commissarz wielką część już od naszych odebrał et Absentibus terminum do trzech tego niedziel odłożył. O czym żebyście też tam czuli, ktorzy między w. m. są przypominamy. A na tym teraz miejcie w. m. dosyć. Daj Boże byśmy już niemolestowali tymi nowinami w. m. ani nas owdzie żeby niemolestowano. Bożego się baczemy tych czasow wiednu [odczyt ostatniego wyrazu niepewny]. P. Jan Pisarz stary pożegnał się z nami y pochowan wczora ad statuam [dwa wyrazy łacińskie nieodczytane]. A młody idzie też za nim chorobą gorącz[... — końcówka niepewna]. Z tym daj Boże bychmy w. m. dobrze z wszystkich zdrowych oglądali. Et vos omnes una cum liberis, quaeso, D[omi]ni gratia valeant feliciter. Dat. Leopoli fer[ia] 3. Rogationum 1577. W. m. confratres addictissimi. [Skreślone wyrazy podpisu.] Consules Civitatis Leop[oliensis]. [Dopisek na marginesie oznaczony #:] A wszakże chwyciliśmy się już rady tegoż P. Berzłowskiego [?] y przypozwaliśmy Hynki na ten przyszły poniedziałek post Ascensionem, na ktorym terminie obiecał być sam p. Berzłowski [?]. Y tych pozwow posyłamy też tu kopią w. m. dla lepszej rady szukania. [PDF s. 5, adres z ubytkiem:] Spectabilibus et Famatis D. Simoni Magistro, D. Nicolao Gilasino [?] J. V. [Doc]tori, D. Joanni Zalesski et [Jodo]co Glacz Consulibus [et Nun]ciis Civitatis Leopolien[sis ad C]uriam S. Regiae M[aiesta]t[is], suis gratiosis confratribus.

Uwagi do odczytu

Obejrzano wszystkie sześć stron oraz obrazy o oryginalnej rozdzielczości. Główny list to PDF s. 2–4, nie trzy osobne pisma. Datownik «feria 3 Rogationum 1577» oznacza wtorek dni krzyżowych, 14 maja według kalendarza używanego przed reformą gregoriańską; odpowiada dacie późniejszej okładki. Relacja o zranieniu, zachowaniu stron i nadużyciach urzędnika pochodzi od magistratu; nie traktowano jej jako niezależnego ustalenia odpowiedzialności. Lorenc jest ranny i lekarze wątpią w jego przeżycie: list nie potwierdza jego zgonu. Podany później zgon dotyczy starego pisarza Jana. Młody pisarz ma być chory; nie stwierdzono, że już zmarł. W pierwszym zdaniu o napaści składnia jest przestawna, ale dalsza wzmianka o zatrzymaniu Wilczka i skardze żony oraz dzieci Lorenca wyznacza role obu osób. Miejscowe luki w opisie postępowania, nazwiskach i formule pochówku oznaczono jawnie. Nie rozstrzygano prawomocnego wyniku sporu o młyn. Termin pierwszej protestacji odczytano jako 14 tygodni («14 hebd.»), nie czternaście dni. Odroczenie terminu nieobecnym w komisji gdańskiej wynosi trzy tygodnie. Nazwisko prawnika Berzłowski [?] i inne nazwiska pozostawiono robocze. Załączone protestacje i odpisy nie występują jako pełne odrębne dokumenty w tym PDF. Podpis zbiorowy. Miasta pobytu posłów nie uzupełniono z okładki. Osobna notatka z 6 lutego na PDF s. 6 nie ma roku i nie została automatycznie datowana na 1577.

Lokalizacja w skanie: 132/1/188, PDF s. 2–4: jeden list z dopiskiem na marginesie s. 4; s. 5: adres; s. 1: okładka. Osobna notatka z PDF s. 6 ma odrębny rekord.
Zgłoś błąd transkrypcji

Podaj fragment i proponowaną poprawkę. Zgłoszenie dotyczy tego pisma.

Skan oryginału

132/1/188 · początek podglądu: strona PDF 2

Jeśli podgląd się nie wyświetla lub jest za mały na telefonie, otwórz PDF bezpośrednio.