Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
Z Makuniówki, dnia 26 [29?] kwietnia 1701 roku
Wielce Mości Panie Gordon,
Mój Mości Panie i Bracie!
Dowiedziawszy się z relacji moich ludzi o egzekucji dokonanej na gospodarce mojej kamienicy, iż z nakazu Waszmości Pana jest uwięziona, jakże jestem wdzięczny za tę Waszmości Pana [...] i urzędową łaskę, tak też wszelkich sposobów szukać będę, by się Waszmości Panu odsłużyć i odwdzięczyć. Cóż więc, mój zacny Bracie, za dalsze postępowanie z tą niewiastą, skoro mąż jej, gospodarz mojej kamienicy, to wierutny pijak, a w konsekwencji każdy taki musi być i złodziejem, narobiwszy szkód, wyzbywszy się rzeczy i nie pokazując się moim ludziom, kiedy tam byli. O czym ja nie wiedząc, że taki z niego hultaj, lecz sądząc, że będąc cechowym krawcem [będzie uczciwy], dałem mu mieszkanie bez żadnej zapłaty, tylko jako gospodarza do kamienicy przyjąwszy
[S. 3]
i do pilnowania jej samego. Ośmielił się tak postąpić, co musiało dziać się powoli, skoro szkła od francuskich zwierciadeł wcale nie ruszając, pomału tylko – jak widać – srebro wydarł. Naprawdę i dziękuję mu, że mi ich nie potłukł, a kosztują mnie one kilkaset bitych talarów, ale to i pewna, że tak kunsztownej roboty wątpię, by mi ktokolwiek w Polsce oprawił, bo i niepodobna, by to kto inny wkradł się do tej szkody, skoro i owego materaca kilku ludzi z miejsca ruszyć nie może. Z niego to musiał on pruć i po trochu włosie wynosić, jak i atłas, który chociaż mnie kilkaset złotych kosztował, jednak nic bym o nim nie mówił, gdyby mi tylko ten szelma wskazał, gdzie srebro od zwierciadła sprzedał albo podział, gdyż przepadło i trzeba by kupić, a teraz nie wiem, co z tym czynić i jak postąpić. Przeto wielce Waszmości Pana proszę, abyś raczył z urzędu swego kazać go gdzieś,
[S. 4]
wyszpiegowawszy, do siebie przyprowadzić, a jako prywatny człowiek namyśli się powiedzieć, gdzie podział to srebro. Za co darowałbym mu materac wraz z [...] i gardłem. A żebym tylko mógł do pierwotnej doskonałości moje zwierciadła doprowadzić, gdyby z braterskiej łaski Waszmości Pana udało się posłać kogoś rozsądnego do wszystkich miechowników, siodlarzy i innych, którzy używają do swej roboty końskiego włosia warzonego, aby sprawdzić, który przyzna, że od niego to włosie kupił. Podobnie i do złotników chrześcijan oraz Żydów w sprawie owego srebra, na którym są wybijane główki lwie, aniołki i różne misterne kwiaty, piękniejsze nad robotę augsburską. A że zachodzi u mnie prośba od Jegomości Pana Lorencowicza, wicesgerenta grodzkiego, żeby wypuścić tę niewiastę, która oświadcza, że nic nie wie i stawi się na wezwanie, to uważałbym, abyś Waszmość Pan z łaski swej kazał ją wypuścić, a mnie w swej braterskiej miłości raczył zachować. Którego zwykłej łasce pilnie się polecam i pozostaję
Waszmości Pana uprzejmie życzliwy brat i powolny sługa
Jakub Kalepiński
Sekretarz Królewski, Starosta Zwoliński
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
ex Makuniowce d. 26 [29?] Apr[ilis] 1701mo
Mnie Wielce M[ciw]y Panie Gordon
Moy M[ciw]y Panie y Bracie
Z Relatiey Ludzi moich dowiedziawszy się o Vczynio/ney Executiey z Gospodyni Kamienicy moiey iż / za Ordynansem WMM Pana iest in carcerata / Iako iestem Wdzięczen tey WMM Pana [...] y urzędow/ney Łaski: tak Wszelakich sposobow szukać / będę do Odsłużenia y odwdzięczenia WMM Panu. / Więc moy Łacny Bracie co za dalsza Prose/cutia z tey Białey głowy ktory Maz iey Gospo/darz moiey Kamienice Wierutny Piiak per / consequens taki każdy musi być y Złodziey / zrobiwszy robotę zbywszy rzeczy y niepokazuiąc się / moim kiedy tam byli. Oczym Ja niewiedząc że taki / z niego hultay, ale rozumieiąc że bywszy Cechowy[m] / Krawcem bez żadney Zapłaty mieszkanie dałem / Onemu, tylko za Gospodarza do Kamienice przyiąwszy
[S. 3]
[nadpisane:] y do pilnowania Onego sam
Onego, Ważył się tak sobie postąpić co musiało powoli to / być kiedy Szkło od Francuskich Zwierciadeł nic nie / ruszaiąc po malusieńku tylko znać Srebro wydarł. / Naprawde Onemu y dziękuię iż mi ich nie potłukł / ktore mię Kilkaset Talerow bitych kosztuią, ale y to / Pewna że tak misterną Robotę wątpię żeby mi kto w / Polsce Oprawił, bo y niepodobna żeby to inny kto / obeydziesię [?] był wkradł do tey Szkody, kiedy y owego / Materacu kilka Ludzi zmieysca ruszyć nie mogą / Zktorego musiał on proć y potrochu Włosy z niego wyno/sić, iako y Attłas, ktory lubo mię kilkaset złotych / kosztował iednakbym o nim Nic nie mowił gdyby mi tylko / Ten Szelma pokazał gdzie Srebro od Zwierciadła prze/dał albo podział gdyż zbyw y by kupił a teraz niewiem / co z tym czynić y iak postąpić Przeto Wielce WMM Pana / proszę abyś raczył authoritate sua Onego kazać gdzie
[S. 4]
Wyspiegowawszy do Siebie przyprowadzić a iak prywatny / człek namyśli się powiedzieć gdzie podział tę sre/brą [srebro?]. Ktoregobym z Bichem podarował Materacem y gardem [?]. / A żebym mogł tylko do pierwszey Perfekcyey Zwierciadła / moie przyprowadzić gdyby się ze Braterstwa WMM Pana / przystąpiła Łaska posłać kogo rozsądnego do Wszystkich / Miechownikow, Siodlarzow y innych co zażywaią do / Swoiey roboty końskich Włosow Owarzanych a tak kto/ry przyzna że od niego kupił tych Włosow. tudzież y do / Złotnikow Chrześcian y Zydow względem Owego Sre/bra, Na ktorym wybiianie głowki Lwie Aniołki y roż/ne kwiaty misterne nad Auszpurską robotę pięknieysze. / Et że instantia zachodzi mię od Jmci P[ana] Lorencowicza Vicede/genta [Vicesgerenta?] Grodzkiego żeby wypuścić tę białogłowę ktora / deklaruie że nie wie nicze[go] et parebit. Tobym rozumiał / żebyś WMM Pan z Łaski Swej kazał ią wypuścić A mnie / w miłości Swoiey Braterskiey konserwować raczył Kto/rego Zwykłey Łasce pilnie zalecam się y zostawam
WMM Pana Uprzeymie / Życzliwy Brat y powolny / Sługa
Jakob Kalepiński
S[ekretarz] K[rólewski] Zwoli[ński] Sta[rosta]
Uwagi do odczytu
Skan 1 to karta inwentarzowa. List zajmuje s. 2–4 (brak osobnej adresówki, list zachowany w całości). W inwentarzu data dzienna odczytana jako 29 kwietnia, w nagłówku listu zapis wygląda na 'd. 26' (lub niewyraźne '29'). Miejsce wystawienia zapisane 'ex Makuniowce' (inwentarz: 'із Макунева'). Autor prosi rajcę Tomasza Gordona o interwencję w sprawie kradzieży w jego kamienicy we Lwowie – krawiec zdarł srebrne ramy z francuskich luster oraz wypruł włosie końskie i atłas z ciężkiego materaca.
