Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
+
Dnia 18 lutego 1703 w Ostrogu
Jaśnie Wielmożny Miłościwy Panie
i Dobrodzieju Mój.
Powróciwszy prawie z tamtego świata i przyszedłszy do jakiego takiego zdrowia, nie omieszkuję złożyć mego poddańczego ukłonu i nisko do nóg Pana Mego i Dobrodzieja upaść, a także oznajmić o wielkim nieszczęściu, a wręcz i kalectwie moim, które mnie spotkało ze strony ludzi Jego Mości Pana Podkomorzego koronnego, o czym tak oto piszę:
[S. 3]
Chorągiew Jego Mości Pana Starosty Sądeckiego umyśliła sobie wybierać kontrybucję w dobrach Waszej Miłości Mego Pana. W tej sprawie Wasza Miłość Mój Pan Dobrodziej przysłałeś list do Jego Mości Pana Starosty i rozkazałeś, aby rotmistrz rozproszył [chorągiew], lecz ten, nie słuchając jego rozkazu, chłopów szlacheckich wiązał, rabował i do oddania kontrybucji przymuszał. Ja jednak zakazałem chłopom, aby niczego nie dawali, i udałem się do Jego Mości Pana Ławeckiego, pułkownika nad tymi chorągwiami. Przedstawiłem mu list od Waszej Miłości Mego Pana i drugi od Jego Mości Pacharskiego, prosząc, aby dali spokój z tą kontrybucją. Pan Ławecki zadeklarował mi, że tak się stanie, lecz Pan Rotmistrz tej chorągwi z największą przemocą napadł nocą, bydło i konie zabrał, chłopów porąbał i kontrybucję wydusił.
[S. 4]
Kiedy więc w sprawie tego listu układałem się z Jego Mością Panem Ławeckim jako pułkownikiem, rotmistrz Jego Mości Pana Podkomorzego oraz porucznik poczęli mi przymawiać, co ja cierpliwie znosiłem. A potem porucznik, powołując się na jakieś pokrewieństwo ze mną, wpadł do zamku pod pretekstem złożenia mi wizyty. Za nim samym naszło kompanów około dwudziestu. Posiedziawszy niewiele, zaczęli dyskutować o Szwedach, przy czym wielce przeciw honorowi Waszej Miłości Mego Pana i Dobrodzieja zaczęli lżyć, czego teraz nie opisuję. Ja im to tylko oględnymi słowami ganiłem i mówiłem, żeby to odwołali
[S. 5]
i cofnęli te słowa. Na co wszyscy wraz z panem krewnym porwawszy się, jak poczęli bić i rąbać, tak że nieżywego mnie prawie zostawili, zadawszy mi kilkanaście śmiertelnych ciosów, po których niepodobna było przeżyć bez osobliwej łaski Bożej. O tym moim nieszczęściu, jak tylko da Bóg wykurować się, szerzej opowiem, jako też o tym, jak niewinnie zostałem kaleką.
Wyprawę do województwa w należytym czasie wysłałem: z dymów sześć koni, z którymi posłałem do Łucka szlachcica na popis wraz z kwitami. Według moich instrukcji sprawił się dobrze i poczet przyjęto chętnie, o który to rotmistrze
[S. 6]
wadzili się, bo każdy chciał wziąć go pod swój znak. A tą moją zasługą zdążył się już listownie przed Waszą Miłością Mym Panem pochwalić Jego Mość Pan Podstoli, twierdząc, że to jego staraniem się odbyło, o czym on nawet nie wiedział. Na regiment zboże [...] pobiera, a także żołd pieniężny, co do czego nie miałem rozkazu od Waszej Miłości Mego Pana, a ponadto upomina się o siano dla koni. Jego Mość Pan Jaruszewic, rotmistrz od Jego Królewskiej Mości Pana Cześnika [...], kontrybucji nic nie wziął, o czym sam donosi. Ja zaś z miasta i ze wsi wydałem mu na chorągiew z tytułu kontrybucji blisko dwa tysiące złotych. Co do owego mieszczanina, o którym Wasza Miłość Mój Pan i Dobrodziej
[S. 7]
piszesz, jakoby w Łucku został obwiniony w zeznaniach sądowych o rebelię i bunty, to żadnego żądania od województwa w tej mierze nie było. Pilno wypytywałem szlachtę, kogo tam wskazano, i dowiaduję się, że nikogo z Ostroga nie powołano. Ów mieszczanin zaś, którego spotkała ta potwarz, wyjechał w tym tygodniu na Polesie.
Towarzysz Jego Mość Pacharski, który uciekł, opuściwszy różne chorągwie, nie przebywał w Ostrogu i go tu nie ma; pilno pytałem o niego jego krewnych i wciąż mam to na uwadze.
Pana Jasińskiego dotychczas nie ma
[S. 8]
do przejęcia administracji. Gdy przybędzie, po należytym zinwentaryzowaniu wszystkiego majątek zostanie mu przekazany. [...] O nowinach ukraińskich nie piszę, ponieważ relację zda niniejszy posłaniec, który brał udział w tamtych wydarzeniach i podjazdach. To doniósłszy i opisawszy, ja, niedołęga i kaleka, pozostaję nadal
Jaśnie Wielmożnego Mego Wielce Miłościwego Pana i Dobrodzieja
powolnym i najniższym sługą,
W. Szmoniewski, ręką własną.
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
+
d[nia] 18 Febr[uarii] 1703 w Ostrogu
Iasnie Wielmozny Miłościwy Panie
y Dobrodzieyu Moy.
Powrociwszy się prawie z drugiego swiata y
przyszedłszy do iakiegoskolwiek kawałka
zdrowia, nieomieszkiwam moy słuzebniczy
zaniesc ukłon y nisko donog Pana Mego
y Dobrodzieia upasc, oraz y oznaymic o
wielkim nieszczęsciu a prawie y kalictwie
moim, ktore mie spotkało od ludzi Im[ci] Pana
Podkomorzego kor[onnego], o czym tak wypisuię:
[S. 3]
Chorągiew Im[ci] P[an]a Starosty Sandeckiego umyśliła so-
bie w Dobrach WMMPana brac ustawę z ktorych
w tym interesie list WMMPan Dobr[odzie]y przysłałes
Imci P[an]u Staroscie y rozkazał aby dispersował
Rotmistrz, ale niesłuchaiąc iego rozkazu, Chłopow
szlacheckich wiązał rabował y dodania Ustawy przy-
muszał, alem ia zakazał chłopom aby nic nieda-
wali y do Imci P[an]a Ławeckiego, Pułkownika nad tymi
Chorągwiami poszedłem y list do WMMPana y drugi
od Im[ci] Pacharsky prezentowałem odprezentowawszy
aby tey ustawie dali pokoy, ktory Pan Ławecki
deklarował mi ze tak się miało stac, ale P[an] Rotmistrz
Chorągwie violentissime nocą napadłszy bydło konie
zabrał, Chłopow pourąbał, y ustawę wydarł.
[S. 4]
O ten tedy Interes listu gdym się umawiał z
I[m] Panem Ławeckim iako Pułkownikiem, Rot-
mistrz Imci P[an]a Podkomorzego y Porucznik poczęli
mi przymawiac, com ia cierpliwie znosił.
A potym Porucznik przyznawszy się do iakiegos
krewienstwa domnie y do Zamku napadł,
ze widziec mi oddac. Za ktorym poiedynkiem
naszło się Kompanij circiter ze dwadziescia,
mało co posiedziawszy o Szwedach dyszkursowac
poczęli gdzie znacznie przeciwko Honorowi
WMMPana y Dobrodz. słurzyc poczęli, czego
teraz niewypisuię. Iam to modeste słowami
tylko im ganił, y mowiłem zeby to nazad uszło
[S. 5]
iżeby to wzrot. Iaco wszyscy Panem pokre-
wnym porwawszy się iak poczęli bic, rąbac
ze niezywego prawie odeszli, wsmarciwszy[?]
wemnie kilkanascie razow smiertelnych, dla
ktorych niepodobna było zyc, bez osobliwey łaski
Boskiey. O ktorym moim nieszczęsciu iuz nie
da Bog, wykurowawszy się szerzey opowiem,
y kiedy ze niecinnie do kalictwa przyszedłem.
Wyprawę do Woiewodztwa in tempore wysłałem
z Dymow Koni N. 6. z ktorymi Szlachcica
do popisu z kwitami do Łucka przysyłałem
y według moiey informacyey się sprawił dobrze,
y Pocztu przyięto z chęcią o ktore Rotmistrze
[S. 6]
wadzili się kozdy chciał pod swoy znak. A ze
iuz tą moią usługą zaszczycał się Imci Pan
Podstoli listownie przed WMMPanem, ze
to iego było w tym staranie, o czym on y nie
wiedział. Na Regiment Zboze co me-
dzye bierze takze y pienięzne lenungi, o
czym ia rozkazu niemiałem od WMMPana
o siana się upomina dla Koni. ImPan Ia-
ruszewic Rotmistrz od J[ego] K[rólewskiej] M[iłoś]ci P[an]a Czasznika [...]
ustawy nic niewziął o czym on sam wypisuię.
Ia zas z Miasta y Wsiow wydałem mu Ustawy
na chorągiew blisko dwoch Tysięcy złotych.
O tym Mieszczaninie o ktorym WMMPan y Do-
[S. 7]
brodziey piszesz w Łucku powołanym na
Konfessatach o rebeliią y Bunty, zadney od
Woiewodztwa nie było requisicyey, y pilno
pytałem się Szlachty kogo by powołali, dowia-
duię się zadnego z Ostroga niepowołano. A ten
Mieszczanin poiechał w ten tydzien na Polesie
na ktorego iest włożona kalumnia.
Towarzysz Im. Pacharsky ktory postępował
przy Chorągwi rożnych y uciekł, nie był
w Ostrogu y niemasz, pilnom się iego kre-
wnych pytał, y teraz mam to na pamięci.
Pana Iasinskiego dotychczas niemasz
[S. 8]
do odebrania Administracyi, ktory iak
przyiedzie nalezycie zinwentowawszy wszy-
stko oddadzą mu. Dekontraktowania od
Proposicia d'Arendę ostrogską podono by,
powiedziałbym mosc Im Pana Glembockiego
Straza mego pamiętnego do Pospiechu dla
dalszego dania wiadomości WMMPanu.
O Nowinach Ukrainskich niewypisuię, bo
uczyni relacyią ten posłaniec, ktory był
w Okazyi, y na owych podjazdach. To
doniosłszy y wypisawszy niedołęznę y kalekę
oddaię ieszcze
Jasnie Wielmoznego Mego
Wielce Miłościwego Pana
y Dobrodzieia
czystym y naynizszym sługą
W Szmoniewski mp
Uwagi do odczytu
Strona 1 to karta inwentarzowa. List zajmuje 7 stron (s. 2–8). Brak osobnej strony adresowej (być może list był przesyłany pod opaską lub w pakiecie). Adresat nie jest wymieniony z nazwiska w tekście, inwentarz określa go jako właściciela m. Ostroga (ordynatem ostrogskim w 1703 r. był książę Aleksander Dominik Lubomirski).
