132/1/1152 · 1152-001
Biskup Józef Szumlański do Stanisława Jabłonowskiego w sprawie napaści na kapłana unickiego
Biskup Józef Szumlański informuje hetmana Stanisława Jana Jabłonowskiego o brutalnym napadzie starosty boreckiego Daniłowicza na cerkiew w Małych Dieduszycach, pobiciu unickiego kapłana oraz sprofanowaniu Najświętszego Sakramentu. Prosi adresata o pomoc i protekcję prawną wobec odmowy przyjęcia protestacji przez urząd w Żydaczowie.
Opracowanie z pomocą AI. Odczyty należy sprawdzać z oryginałem.
[S. 2]
Z Lwowa, dnia 25 stycznia 1701 roku.
Jaśnie Oświecony mój Miłościwy Panie i jedyny Dobrodzieju!
Ponieważ już Pan Bóg szczęśliwie dał kwaterę Jaśnie Miłościwemu Panu i Dobrodziejowi w Warszawie, a zeszły sejm Ichmościów Litewskich z pewnością dojdzie do szczęśliwej konkluzji, przypominam Waszmości Panu i Dobrodziejowi zjednoczone duchowieństwo mojego obrządku, aby doznawało opieki z panującej ręki Pana mego i Dobrodzieja, jako tego, w którym po Bogu żyjemy i poruszamy się.
Ponawiam sprawę przykrego i strasznego przestępstwa oraz gwałtu na moim kapłanie unickim, którego dopuścił się Imć Pan Daniłowicz, starosta borecki, z dóbr matki swojej, Jejmości Dziewiętnickiej Sokołowskiej, w Małych Dieduszycach w następujący sposób: w same święta Bożego Narodzenia według rytu ruskiego [...] Imć Pan starosta borecki, mając wzgląd na rodzonych braci kapłana z Małych Dieduszyc, posłał do cerkwi swoich ludzi i kazał porwać od ołtarza kapłana przygotowującego się do odprawiania nabożeństwa. Przyprowadzonemu do dworu kapłanowi kazał wymierzyć sto kijów, po czym zawołał: „a bracia też w opa[le?], gdzie są?”, na co czeladź odpowiedziała, że zostali w cerkwi i się zamknęli. Wtedy sam starosta borecki zsiadł z konia ze swymi ludźmi, kazał wyważyć cerkiew siekierami, a oni, nieboracy, uciekłszy do ołtarza, wołali o miłosierdzie. Bez żadnego więc uszanowania, przez carskie wrota, zrzuciwszy wszystko z ołtarza Pańskiego i rozsypawszy Najświętszy Sakrament na ziemię – rzecz straszna! – zuchwała czeladź, nie zważając ani na Pana Boga,
[S. 3]
ani na Najświętszy Sakrament, wlokła [...], czeladź deptała nogami, wywlekli ich przez carskie wrota, katowali i porzucili jak martwego. Przestępstwa tego dokonano w obecności samego Imci starosty boreckiego. Wyrwali się tedy szlachta, dziedzice tychże Małych Dieduszyc, i jadą do Żydaczowa celem wniesienia protestacji oraz dokonania obdukcji, lecz zakazano przyjmować i protestację, i obdukcję z uwagi na wpływy, jako że Imć Pan krewny dopuścił się takich niegodziwości. Gdy więc przywieziono kapłana pod Lwów, poleciłem – po udowodnieniu protestacji przed urzędem żydaczowskim – uczynić protestację, wpisać obdukcję i o tym nieszczęsnym fakcie donieść Waszmości Panu Dobrodziejowi jako protektorowi i Dobrodziejowi unitów, z zapytaniem: co z tym dalej czynić? Jedni radzą, aby Ichmościów pozwać do Trybunału do rejestru arianizmu o takowy gwałt na kapłanie unickim i na świętej cerkwi; drudzy, aby prosić Imć Księdza Arcybiskupa Lwowskiego o rzucenie ekskomuniki na gwałtowników. Z tym wszystkim uciekam się do Pańskiej pomocy, pod opiekę rady i protekcji Dobrodzieja, a także piszę o tym do Imć Księdza Nuncjusza. Zmiłuj się, Dobrodzieju, abyśmy do cna nie zginęli! Czego duchowieństwo w dyzunii nigdy nie cierpiało, to teraz w świętej jedności cierpieć musi! Serce mi się kraje i patrząc na takie bezprawia, przedwcześnie umierać muszę. To doniósłszy, upadam do nóg mego Dobrodzieja [...].
Jaśnie Wielmożnego Miłościwego Pana i Miłościwego Dobrodzieja
sługa i modlitewnik,
Józef Szumlański, biskup lwowski
[S. 2]
fasc: Archivi ant. 481. Z Lwowa d[nia] 25 Ian[uarii] 1701
Iasnie Oswiecony my M[iłości]wy Panie y iedyny Dobrodzieiu
Poniewaz iuz Pan Bog szczęsliwie dał stancą Iasnie M[iłościwe]mu Panu y Dobrodzieiowi warszawią, y Seym zaszedszy I[ch] M[oś]ciow Litewskich pewnie do conclusiey mieć sie będzie szczęsliwey; Przy=pominam Wascim[oś]c[i] Panu y Dobrodzieiowi ziednoczone duchowienstwo ritus mei, abyzto z panuiącey Pana mego ręce y dobrodzieia, iako teo in quo post deum uiuimus et mouemur.
Ponowse przykre straszny Criminał y gwałt Kapłana Vnity mego, ktory perpetrauit Jm[ść] P[an] Daniłowicz Starosta Borecki z doborow matki swoiey J[ej] M[oś]ci Dziewiętnickiej Sokołowskiej w małych Dieduszycach w ten sposob: Wsame Święta Bozego Narodzenia Ruskich Swiąt z matką naszą uwazaiąc Jmść P[an] Starosta Borecki na bracią rodzoną kapłana małych dieduszyc posłał do Cerkwi ludzi swoich, y od Ołtarza kapłana staraiącego na celebracią porwac kazał, a do dworu zaprowadzonemu kapłano=wi dac kazał sto kiiow, y zawołał potym a bracia tez w opa[le?] gdzie się odpowiedziała czeladz ze w Cerkwi zostali y zamknęli się, y sam Starosta Borecki wypadł sam z konia z ludzmi swemi, Cerkiew siekerami kazał otworzyc, oni niebogata do Ołtarza ucieckszy się do Ołtarza: miłosierdzia wołali: bez vespektu tedy car=skiemi drzwiami z Ołtarza Pańskiego wszytko zrzuciwszy vene=rabile na ziemię rozsypawszy! horendum! w swoła czeladz nic na Pana Boga
[S. 3]
ani na S. Sacrament niewespektuiący wlekła bis czeladź nogami deptała, drzwiami Cerskimi wywlekli zabijali y zau=martygo porzuciwszy; Criminał ten stężył in praesentia samie Jm[ść] Starosty Boreckiego; Wyrwuią się tedy szlachta diedzice tychze to małych dzieduszyc, do Zydaczowa dla protestacyey y obdukciey iadą niekazano przymować ani protestaciey ani obdukciey dla valencyey ze Jmć Pan Koligat takie nency zrobił; Przywie=ziony tedy ku Lwowu kapłan, kazałem probata protestatione coram Officium Żydaczoviense uczynic protestacyą zapisać ob=dukcją, y to nieszczęsliwe facti Wascimiemu kPanu Dobrodzieiowi iako protektorowi Panu y Dobrodziejowi vniętej doniesc: co z tym czynic daley? Jedni radzą Jch Mść do Tri=bunału ad reiesthum Arianismi o takowy gwałt kapłana Vni=ta y Cerkwi S. pozwać, drudzy aby Jmć Xiądz Arcybiskup Lwo=wski excomunikowac gwałtownikow kazał prosic, zczym wszytkim recurro do Pańskiey pomocy pod ręko Dobrodzieia rady y Pańskiey protekcyey y do Jmć Xiedza Nunciussa o tymze piszę zmituj się dobrodzieiu ne ad finem pereamus czego in disunione nigdy nie cierpiało duchowieństwo teraz in Sancta cierpieć musi! miona amnie serce kraie się y na takowe patrząc bezprawia umierać bez czasu muszę. To doniosłszy upadam do nog dobrodzieia mego kto yelby do zycia mego
J[aśnie] W[ielmożnego] M[iłościwego] P[ana] y Miłosćiwego Dobrodzieia
Słuzga y Bogomodlca
J Szumlanski Ep[isco]p[us] Lw[ow]ski
[monogram / m.p.]
List biskupa greckokatolickiego Józefa Szumlańskiego. S. 1 to karta inwentarzowa. Adresat w tekście utytułowany tradycyjną formułą protektora unii, zidentyfikowany w inwentarzu jako hetman koronny Stanisław Jan Jabłonowski. Data zbieżna z inwentarzem (25 stycznia 1701). Na s. 3 dopiski nad wierszem: 'y zamknęli się' (na s. 2) oraz 'excomunikowac' (na s. 3).
Zgłoś błąd transkrypcji
Podaj fragment i proponowaną poprawkę. Zgłoszenie dotyczy tego pisma.
Skan oryginału
Jeśli podgląd się nie wyświetla lub jest za mały na telefonie, otwórz PDF bezpośrednio.
