Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
P.S. Na Boga żywego, już czas, żeby cię wyćwiczyły tak przykre twoje przypadki, a nie tylko moje pouczenia, przestrogi i mój sposób traktowania ludzi. Posyłam ci kopię listu Pana Referendarza do Ciebie [...] do mnie. Zaiste, jeżeli to prawda, wstydź się, bardzo to ganię. Na co się to przyda? Na nic, tylko na utratę zaufania i szacunku u ludzi, bo będą cię mieli za nieszczerego, chytrego i mściwego. A to i według Pana Boga nie godzi się mścić, a do tego ja nie wiem, co mógłbyś mieć za urazę do niego, bo ja o niej nie wiem. Jeżeli o księdza Teodora – trudno, swego współbrata miał wyganiać z domu? A nie wiemy też, co prywatnie miałby knuć przeciwko nam. O województwo zaś malborskie cóż on winien, że mu je dawano? Tobie by go w ów czas nie dano, boś był w niełasce, więc oddano by je komu innemu. Mówiłem ci tyle razy: Patrz, komu ufasz. U nas w Polsce nie ma teraz ani sekretu, ani poczciwości, ani szczerości. Dalibóg, mam żal do Ciebie: co ja, nieborak, wasze błędy naprawię, to wy znowu sami na
[S. 3]
na moją głowę popsujecie i w te same błędy znowu wpadacie, jakoż to się wreszcie nie ma uprzykrzyć. Bierz miarę ze mnie, jak ja rozważną drogą prowadzę sprawy, a ledwie zdołam wszystko utrzymać. Jakże spodziewać się czegoś dobrego, dopuszczając się ekscesów? Radzę, wracając, jechać przez Warszawę, z Panem Referendarzem szczerze się pojednać, a w Prusach mu nie przeszkadzać. A jeżeliby Dwór już wyjechał z Warszawy, radzę wstąpić do Dworu, powracając tam, gdzie w ów czas będzie.
[S. 4]
Roku 1696.
Mój Kochany Mości Panie Synu. –
Czarnecki z Warszawy stanął u mnie w Porzeczu we wtorek rano. Cieszę się bardzo, żeś zdrowo zajechał i że Cię Ichmoście Państwo tak dobrze przyjęli. Jejmość twoja z łaski Bożej zdrowa i Staś; po Twoim odjeździe była dwa razy u mnie, ma być i jutro znowu. Pan Wojewoda Bełski był u mnie w Porzeczu i bardzo dobrze rozjechaliśmy się ze sobą. Zakara jeszcze się nie ruszyła z Cecory. Nie ma też nic nowego do oznajmienia od nas. Życzę ci, żebyś nie bawił w tej drodze, a powracając, żebyś jechał na Warszawę z wielu przyczyn. Z tym Cię Panu Bogu, Najświętszej Pannie [...] i [...] naszym oddaję –
Waszmości szczerze kochający Ojciec Stanisław Jabłonowski, Kasztelan Krakowski, Hetman Wielki Koronny. (własną ręką)
Jegomości Księdzu Porkiewiczowi kłaniam się nisko i Jegomości Panu Stamirowskiemu. –
Z Porzecza, 16 maja 1696. –
P.S. Na Boga żywego, już czas, żeby cię wyćwiczyły tak przykre twoje przypadki, a nie tylko moje pouczenia, przestrogi i mój sposób traktowania ludzi. Posyłam ci kopię listu Pana Referendarza Królewskiego, co pisze z tą prośbą do mnie. Zaiste, jeżeli to prawda, wstydź się, bardzo to ganię. Na co się to przyda? Na nic, tylko na utratę zaufania i szacunku u ludzi, bo będą Cię mieli za nieszczerego, chytrego i mściwego. A to i według Pana Boga nie godzi się mścić, a do tego ja nie wiem, co mógłbyś mieć za urazę do niego, bo ja o niej nie wiem. Jeżeli o Księdza
[S. 5]
Teodora – trudno, swego współbrata miał wyganiać z domu? A nie wiemy też, co prywatnie miałby knuć przeciwko nam. O województwo zaś malborskie cóż on winien, że mu je dawano? Tobie by go w ów czas nie dano, boś był w niełasce, więc oddano by je komu innemu. Mówiłem ci tyle razy: Patrz, komu ufasz. U nas w Polsce nie ma teraz ani sekretu, ani poczciwości, ani szczerości. Dalibóg, mam żal do Ciebie: co ja, nieborak, wasze błędy naprawię, to wy znowu sami na moją głowę popsujecie i w te same błędy znowu wpadacie, jakoż to się wreszcie nie ma uprzykrzyć. Bierz miarę ze mnie, jak ja rozważną drogą prowadzę sprawy, a ledwie zdołam wszystko utrzymać. Jakże spodziewać się czegoś dobrego, dopuszczając się ekscesów? Radzę, wracając, jechać przez Warszawę, z Panem Referendarzem szczerze się pojednać, w Prusach mu nie przeszkadzać. A jeżeliby Dwór już wyjechał z Warszawy, radzę wstąpić do Dworu, powracając tam, gdzie w ów czas będzie. –
Do rąk własnych. Żeby w sercu moim, które pełne jest prawdziwej życzliwości nie tylko ku osobie Waszmości Pana, ale ku wszystkim należącym do Waszmości Pana, nie została jakaś zła pamięć, wolę zaraz to wyrzucić i uprosić u Waszmości Pana pozwolenie na uskarżenie się, aby łzami wybić i wylać ból. Jegomość Pan Wojewoda Wołyński, Mój Miłościwy Pan, powitawszy się tu ze mną kilkakrotnie w dawnych i najprzyjaźniejszych słowach, przed pewnymi ludźmi uznał mnie za jakiegoś nieprzyjaciela swego domu, nazywając nie całym Referendarzem, lecz przez zły skrót Arędarzem i obiecując, że mi to prędko (tylko nie wiem co) odwetowane
[S. 6]
będzie. Wolno Jegomości uczynić, co mu się podoba, i zapewne potrafi okazać tę niełaskę w przeszkodzeniu indygenatu w Prusach. Ale lepiej byłoby to uczynić, nic nie mówiąc, bo do wyrządzenia złości wystarczy najmniejszy. Takowe zaś wystąpienie nie może nic innego, jak tylko ranić serce i zabijać bodaj najdoskonalszą przyjaźń i życzliwość. W której pragnąc trwać do śmierci, nie chcę pod utajoną maską niczego dusić. Ufny upadam do nóg Waszmości Mojego Pana, uniżenie prosząc, abyś raczył wedle najczystszego serca swego przestrzec, jeżelim w czym Waszmości Mojego Pana Jegomości lub najgodniejsze imię jego uraził – gotów jestem uznać się winnym; jeśli zaś przeciwnie, znajdę współczucie w łasce Waszmości Mojego Pana. Chybaby mi Jegomość za to niełaskę tę przed ludźmi okazywał, żem się nie raz wspólnie z żoną moją uskarżał na Księdza Potockiego, że pokłócił się z domem Waszmości Mojego Pana, i gdziekolwiek mogłem, sprzeciwiłem mu się. Ucieszysz się pewnie ten prałat, gdy dowie się o takiej zapłacie, a pewnie się dowie, bo mówił to przed ludźmi, których nie zobowiązał sekretem, a zapewne choćby zobowiązał, nie dochowaliby go. Mnie to najmniej nie odmieni w mojej winnej ku Waszmości Mojemu Panu życzliwości, ale przyznam się, że nie każdy wycierpi, gdy nie uczyniwszy nic złego, źle o sobie słyszy, i potrafi trwać w niezmiennej życzliwości. Przez takie traktowanie można zgubić i utracić wielu przyjaciół. Co, widzi Bóg, ze szczerego przywiązania powierzam jedynie wiedzy Waszmości Mojego Pana, i niech to nie wzburza ojcowskiego serca do Syna. Należy jednak przynajmniej dla innych zachować większą ostrożność, bo niejeden się tym zgorszy, a dopiero urągać mi będą ci, którym przyszło doświadczyć mej niezłomnej stałości w służbie najdostojniejszego imienia Waszmości Mojego Pana. —
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
[Oryginalny autograf postscriptum Stanisława Jabłonowskiego:]
P.S. Dla Boga zywego iuz czas zeby cię wycwiczyły
casus tak zgryzliwe twoie, nietylko moią informacyę
przestrogi y maniera moia traktowania ludzi. Posy-
łam ci kopię listu Pana Referendarza do Ciebie [byś zrobił?]
[... czy: też?] do mnie. Jakosz ieżeli to prawda wstyd ci to bardzo
ganie, na co się to przyda ninac tylko na stracenie cre-
dytu y estymy u ludzi ze cię za nieszczyrego, chytrego
y msciwego miec będą, a to y według Pana Boga nie
godzi się msćić a do tego ia niewiem cobyś ty miał miec
za vrazę do niego bo ia o niey niewiem. Jezeli o xiędza
Theodora trudno collegata swego miał wyganiac z domu
a niewiemy tesz coby prywatnie miał traktowac przeciwko
nam. O woiewodztwo zas Malborskie cosz on winien ze mu
go dawano, tobie by go było na ten czas niedano, boś był w
dysgracyey to by było komu inszemu oddano. Mowiłem ci
tak wiele razy: Vide cui fidas. Vnas w Polszcze teraz nie masz
ni secretu, ni poczciwości, ni szczerości. Dalibog
mam zal do Ciebie, co ia nieborak wasze errory porownam
to wy znowu sami na
[S. 3]
na moię głowę popsuiecie y wtesz errory znowu wpadacie,
jakosz się to na ostatek nie ma przykrzyc. Bierz
miarę ze mnie iako ia dyskretną drogą prowadzę
rzeczy a ledwie vtrzymac mogę. Jakosz się czego dobrego
spodziewac czyniąc exorbitancye. Zyczę powracaiąc
przez Warszawę iechac, z Panem Referendarzem serio się
reconciliowac, w Prusiech mu nieprzeszkadzac. A ieżeli
by Dwor iuz wyiechał z Warszawy zyczę wstąpic do
Dworu powracaiąc tam gdzie będzie na ten czas.
[S. 4]
[XIX-wieczny odpis całego listu wraz z załącznikiem:]
r. 1696. 2
Moy Kochany Mosci Panie Synu. -
Czarnecki z Warszawy stanoł v mnie w Porzyczu we wtorek
rano. Cieszę się barzo zes zdrow zaiechał y ze Cię tak dobrze
Krolestwo IcheMoscie przyięło. Jmose twoia z łaski Bozey
zdrowa y Staś, po Odiezdzie Twoym była dwa razy v mnie
ma byc y iutro znowu. Pan Woiewoda Bełzki był v mnie
w Porzyczu y barzosmysię dobrze roziechali z Sobą. Zakara
iescze się nie ruszyła z Cecory. Niemasz tysz nic nowego
do oznaymienia od nas. Zyczę ci zebys się nie bawił w
tey drodze a powracaiąc zebys na Warszawę iachał dla
wielu przyczyn. Zatym Cię Panu Bogu Naiswiętszey
Pannie S. P. y S. P. naszym oddaię -
Waszmoscia szczerze kochaiący Ociec Stanisław Ja-
błonowski K[asztelan] K[rakowski] H[etman] W[ielki]
K[oronny]. (m. r.)
Jego Mosci Xrędzu Porkiewicxowi kłaniam się nisko y
Jego Mosci Panu Stamirowskiemu. -
z Porzycza 16 Maia 1696. -
P. S. Dla Boga zywego iuz czas xeby cię wycwiczyły
casus tak zgryzliwe twoie nietylko moią informacyę
przestrogi y maniera moia tractowania Ludzi. Posyłam
ci Copią Listu Pana Referendarza Krolewskiego co pisze
tą proxbą do mnie Jakosz iexeli to prawda wstyd ci to bar-
zo ganię, na co się to przyda ni nac tylko na stracenie
Credytu y Estymy v Ludzi xe Cię za nieszcyrego chytrego
y msciwego miec będą. A to y według Pana Boga nie go-
dzi się mscic a do tego ia niewiem Cobys ty miał miec
za vrazę do niego bo ia o niey niewiem Jezeli o Xiędxa
[S. 5]
Theodora trudno Collegata swego miał wyganiac z Domu a
niewiemy tysz coby prywatnie miał tractowac przeciwko
Nas. O Woiewodztwo xas Malborskie Cosz on winien ze mu
go dawano, Tobie by go było na ten czas niedano, bos był w
Disgracyey to by było komu insxemu oddano. Mowiłem ci
tak wiele razy Vide cui fide v nas w Polszcze terax nie
masz ni Secretu ni poczciwosci ni szczerosci. Dalibog
mam zal do Ciebie co ia nieborak wasze errory porownam
To wy znowu sami na moię głowę popsuiecie y wtex er-
rory znowu wpadacie iakosz się to na ostatek nie ma v-
przykrxyc. Bierz miarę xe mnie iako ia Disxcretną drogą
prowadzę rxecxy a ledwie vtrzymac mogę Jakosx się cze-
go dobrego spodziewac czyniąc exorbitancye. Zyczę powra-
caiąc prxex Warszawę iechac, z Panem Referendarxem
serio się reconciliowac w Prusiech mu nieprxeszkadzac.
A iexeli by Dwor iuz wyiachał z Warxxawy
xyczę wstąpic do Dworu powracaiąc tam gdxie będzie
na ten Czas. -
[Kopia załączonego listu Referendarza:]
Soli. Zeby w sercu moim ktore pełne iest prawdziwey
xyezxliwosci nie tylko ku osobie Wasz Mosci Pana ale
ku wsxystkim nalexącym do W. M. Pana nie xostała iaka
zła pamięć wolę xarax wyrxucic y vprosïc u W. M. P[an]a
na poxwolenie uskarxenia się ut lachrymis excutiatur
egeraturque dolor. Jegomosc Pan Woiewoda Wołhynski
M M Pan po kilka rary tu xemną terminis antiquis et a-
micissimis powitawsxy prxed ludxmi pewnemi kład mię
xa iakiegos Nieprzyiaciela Domu swego narywaiąc nie ca-
tym Referendarzem ale prxex xłą abbreviatią Arędarzem
y obiecuiąc xe mi prętko to (tylko nie wiem co) odwetowano
[S. 6]
będzie. Wolno Jegomosci vcxynic co sie podoba y podobno będzie
umiał exercitium tey niełaski w Prusiech prxeszkodxenia
Indigenatu. Ale lepieyby to vxzynic nic nie mowiąc bo do
wyrządzenia xłosci sufficit naymnieyszy. Takowa xas contesta-
tia nie moxe tylko ranic serce y zabiiac by naydoskonalsxą
przyiazni xyczliwosć. W ktorey ia pragnąc umierac niechcę
pod larwą vtaioną nic dusic. Securus upadam do nog
W. MM. Pana unixenie prosxąc abys raczył pro candissï-
mo animo suo prxestrxedx iexelim w cxym WMM Pana Je-
gomosci vel nomen dignissimum iego vrazil gotowem sie
dać winnym sin secus xnaydę compassią w łasce W. MM. Pa-
na. Chybaby mi Jegomosc xa to niełaskę tę przed ludzmi
wyrxazał xom sie ia nie rax iuncta manu x xoną moią na
Xiądxa Potockiego viadał ze się pokłocił cum Domo W
MM Pana y gdxiemkolwiek mogł opposui me. Ucieszy
się pewnie ten Prałat gdy sie dowie o takiey redhibitiey
a pewnie sie dowie bo przed ludzmi mowił temi kto-
rych nie obowiązał sekretem y pono chocby obowiqzał
nie wiąxalibysię. Mniec to naymniey nie odmieni w
moiey winney ku W. MM Panu xyexliwosci ale
prxyznam sie nie kaxdy wycierpi cum nil mali
fecerit male audire y zostawac w iedney porxe nie
porusxoney xyczliwosci. Gubie to moxe y tracic się ta-
kim tractamentem wielu Przyiacioł. Co widxi Bog ex
affektu składam in solius W. MM Pana scientia y niech
to nie alteruie oycowskiego serca do Syna. Ale expedit
prxynaymni dla drugich miec więksxą ostroxnosc bo
się z tego nie ieden skandalisowac będzie a dopiero ci v-
rągac mi będą ktorym dostało sie palpare solidam meam
constantiam do usług Dignissimi nominis WMM Pana. —
Uwagi do odczytu
Jednostka zawiera: s. 2-3 oryginalny autograf postscriptum Stanisława Jana Jabłonowskiego do syna; s. 4-6 pełny odpis (kopia z epoki lub późniejsza) listu hetmana z 16 maja 1696 r. z Porzecza wraz z tymże postscriptum oraz z kopią listu referendarza koronnego (Stanisława Antoniego Szczuki), który poskarżył się hetmanowi na obelżywe zachowanie syna hetmana (Jana Stanisława Jabłonowskiego, wówczas wojewody wołyńskiego, późniejszego wojewody ruskiego – w tekście referendarz tytułuje go 'Pan Wojewoda Wołyński', w inwentarzu podano 'wojewoda ruski' wg późniejszego urzędu). Referendarz skarży się m.in., że syn hetmana przezwał go publicznie 'arędarzem' zamiast referendarzem.
