Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
Warszawa, 27 kwietnia 1702 r.
Mości Panie Chwałkowski!
Oznajmiam Waszmość Panu o koniu, że jeszcze jest u konowała. Na tę prawą nogę jeszcze kuleje, ale już nie tak bardzo jak przedtem – przychodzi do siebie. Martwi mnie tylko to, że Jego Mość Król odjeżdża, a konował musi jechać za dworem, nie wiem więc, co bym z koniem dalej robił. Jest tu wprawdzie konował u posła francuskiego, który także jest dobry – musiałbym znowu z nim układać się co do tego konia. Ten wprawdzie tak zaręcza: jeżelibym nie odjechał, to konia tego doprowadzę do takiego stanu, w jakim przyjechał. Pieniądze odebrałem dopiero z przeszłą pocztą od pana Winklera – dwanaście talarów bitych. Teraz mnie doszły listy od Waszmość Pana, skoro je Waszmość należycie ekspediował na pocztę, bo przedtem Waszmość Pan tylko po dworach pisał, przez co do mnie nie dochodziły. Proszę tedy Waszmość Pana i Dobrodzieja, abyś Waszmość Pan zechciał wstawić się u mego Pana, by z łaski swojej przysłał mi więcej pieniędzy, bom ja się tu wielce zadłużył na rękę: zaraz cyrulikowi cztery talary bite, a o wyżywieniu co mówić, gdym leżał przez pięć tygodni niewstający i jeszcze się nie wygoiłem
[S. 3]
do tego czasu, ale już przecież przychodzę do siebie. Zapewne obaj razem z koniem wyzdrowiejemy. Będzie też dziś u nas pan generał, więc i rodzony brat Waszmość Pana – tak mniemam – będzie, co mnie bardzo cieszy, bo porozmawiam z nim i opiszę Waszmość Panu każdą rzecz. O konia niech się Waszmość Pan nie martwi – przy Bożej nadziei będzie dobrze, chociaż pan Dobrosolowski widział konia i powiedział, że ten koń nigdy nie będzie zdrów; daj jednak Panie Boże, aby się zawiódł. Więcej nie mam co oznajmić Waszmość Panu, prócz tego, żem jest
życzliwy sługa Waszmość Pana, na którym Waszmość Pan się nie zawiedziesz.
Pana swego i Dobrodzieja za nóżki ściskam, za przysłanie dwóch talarów bitych dziękuję Dobrodziejowi, a o więcej proszę, bo to mało, a jam wielce winien. Życzliwy sługa Pana mego i Dobrodzieja,
Kazimierz Markowski.
[S. 4, adres:]
[Wielce Wielmoż]nemu Mości Panu Jego Mości
Panu Franciszkowi Chwałkowskiemu, podskarbiemu Jaśnie Wielmożnego Jego Mości
Pana Wojewody, Generała Ziem Ruskich,
oddać należy
we Lwowie.
[Dopisek obok pieczęci:]
Mości Panie Zywert, uniżenie proszę
Waszmość Pana o doręczenie tego listu do Jego Mości Pana
Chwałkowskiego, bo to list bardzo pilny.
Zywert
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
Varszawia 27 April. 1702.
M[oś]ci Panie Chwałkowski
Oznaymuię W[aszeci] Panu o Koniu ze iescze u Konowała iest, na tę nogę iescze chromie prawą, ale iuż nie tak bardo iak przedtym, przychodzi do siebie, tylko mię to nie cieszy że Krol J[ego] M[oś]ć odiezdza, bo y Konował za dworem musi, więc niewiém cobym z koniém daley robił; iest tu prawda Konował u posła Francuskiego, ktory także dobry iest, tobym znowu musiał znim traktowac koło tego Konia, ten się prawda tak assekuruie, iezelibym nie odiechał to konia tego tak wystawię, iakom przyiechał; piniądzem odebrał dopiero przeszłey poczty od Pana Winklera dwanascie talerow bitych, teraz mię od W[aszeci] Pana listy doszły, kiedy ich W[aszeć] na pocztę dobrze ordynował, a przed tym tylko W[Pan] po dworach pisał, za czym mię nie dochodziły; Proszę tędy W[aszeci] Pana y Dobrodzieia, abys się W[Pan] chciał przyczynic do Pana mego, aby mi więcey piniędzy złaski swoey przysłał, bom ia się tu podłużył duzo na rękę, saraż Cyrulikowi cztery talery bite, a wikt co mowic, kiedym leżał niedziel pięc niewstaiący, y iesczem się nie wygoił
[S. 3]
do tego czasu, ale iuż przecię przychodzę do siebie, podobno się oba razem z koniem wyleczemy, będzie też tu Pan Generał dzis u nas, to y Rodzony W[aszeci] Pana tak rozumiem będzie, co mię bardo cieszy, bo się znim rozmowię, y opiszę W[aszeci] Panu każdą rzecz, o konia się W[Pan] nie turbuy, przy nadziei Boskiey będzie dobrze, lubo Pan Dobrosolowski widział Konia, a powiedział, że ten Koń nigdy nie będzie zdraw, ale day Panie Boże, aby się zawiod, więcey niemam co oznaymic W[aszeci] Panu tylko to izem iest
Zyczliwy sługa W[aszeci] Panu na ktorym się W[aszeć] Pan nie zawiedziesz
Pana swego y Dobrodzieia za nożki sciskam, za przysłanie dwoch talerow bitych, dziękuię Dobrodzieiowi, a o więcey proszę, bo to mało a ia siła winien. Zyczliwy sługa Pana mego y Dobrodzieia
Kazmierz Markowski.
[S. 4, adres:]
[Jenie Wielmoż]nemu wielce M[oś]ci Panu J[ego] M[oś]ci
Panu Chwałkowskiemu Franciszkowi Podskarbiemu J[aśnie] W[ielmożne]go J[ego] M[oś]ci
Pana W[ojewod]y Generała Ziem Ruskich
oddać należy
we Lwowie
[Dopisek obok pieczęci:]
M[oś]ci Panie Zywert unizenie proszę
W[aszeci] Pana za tym listem do J[ego] M[oś]ci Pana
Chwałkowskiego, bo to list pilny bardo.
Zywert
Uwagi do odczytu
Rozbieżność z opisem archiwalnym: w inwentarzu podano '27 червня 1702' (27 czerwca), podczas gdy w dacie listu widnieje wyraźnie '27 April. 1702' (27 kwietnia). Karta 1 to okładka/metryka archiwalna. Na s. 4 zachowana pieczęć lakowa oraz liczne rachunki i dopisek ekspedycyjny do p. Zywerta.
