Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
Mości Panie Forbes,
Mój Mości Panie i Dobrodzieju!
Z dawna szczycił się nieboszczyk rodzic mój łaską i przyjaźnią Ichmościów Panów Forbesów, tak Jegomości Pana Piotra, Jegomości Pana Roberta, jak i Waszmość Pana. Łaski tej i ja poniekąd doznawałem, będąc w swoim pierwszym stanie, lecz nie umiejąc jej szanować i na nią zapracować, przez lekkomyślność swoją ją utraciłem, nierozważnie postępując w swoim powołaniu. Czego teraz niemało żałuję i gdyby to było możliwe, wolałbym w [...] kupieckim pozostawać stanie, aniżeli ciesząc się wojskowym awansem, tracić zdrowie oraz mienie, a [...] niejednego śmierć za szyję chwyci, nie pozwalając [...] i zasług odebrać.
[S. 3]
Lecz sam z siebie żadną miarą nie mogąc tego dokazać, abym mógł powrócić do pierwszego stanu – chyba jedynie za łaską i poparciem dobrych ludzi – najpierw uciekam się do łaski Waszmość Pana i Dobrodzieja, jako do kogoś, kogo w tych krajach uważałem za dobrodzieja na miejscu ojcowskim. Pokornie proszę, aby Waszmość Pan zechciał okazać współczucie moim młodym latom, przynajmniej ze względu na tę przyjaźń, w której Waszmość Pan pozostawał z nieboszczykiem moim ojcem, i zechciał wnieść za mną listowne wstawiennictwo do pana Frencha, prosząc go, aby po szwagrowsku podał mi rękę. Nie pierwszy to błąd, w którym pobłądziłem; tak wielu przede mną z niskich błędów mądrze wyprowadziły daleko dojrzalsze lata i rozum. Nie wstyd upaść, lecz wstyd na miejscu leżeć i nie wstać. Ja zaś, doznawszy zmiennych kolei losu, mam wolę i zamiar przedsięwziąć w imię Boże starania,
[S. 4]
aby pracować na kawałek chleba w bojaźni Bożej z [...] postępując, bylebym tylko miał takiego dobrodzieja, który chciałby mi podać rękę. Dlatego powtórnie Waszmość Pana i Dobrodzieja upraszam: racz Waszmość Pan wnieść swoje wstawiennictwo za mną do mego pana szwagra, aby pamiętając zarówno na mego rodzica, [...] jak też na własne dziatki, którym Pan Bóg również może odpłacić za to, co on mnie uczyni, zechciał mnie poratować u pana Franklena, któremu zapewnił kredyt w Kanczewie [?], abym w Imię Pańskie pracując, mógł dojść do kawałka chleba i powoli spłacać moich wierzycieli. Nie wątpiąc w łaskę Waszmość Pana i Dobrodzieja, będę prosił Pana Boga o Jego dobre zdrowie i pomyślność.
Pozostając Waszmość Pana i Dobrodzieja
wiernym sługą
Jakub Murray
[S. 5, adres:]
Dla
Pana Artura Forbesa,
kupca
we Lwowie
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
Mosci Panie Forbeſs.
Moy Mosci Panie y Dobrodzieiu.
Zdawna sie szczycił Nieboszczyk Rodzic moy ła-
ską y przyiaźnią IchM[oś]ciow Panow Forbeſsow,
iak JM[ś]ci Pana Piotra JM[ś]ci Pana Roberta tak
y WM[ości]Pana, ktorey Łaski y Ja poniekąd doznawa-
łem będąc wpierwszey Conditiey swoiey, lecz nieumie-
iąc iey szanować y na nię zarabiać sobie, onem bez-
lekkość swoię utracił, nieuwaźnie sobie wswoiey po-
stępuiąc Vocatiey, czego iż mi teraz niepomału żal
y gdyby można wolałbym w nieliszey [?] kupiecki zosta-
wać conditiey a niżeli sie woyskową ciesząc promo-
cią, zdrowie y chudobę swoię tracić, a na mierne [skreślenie]
[skreślone: słowe czekać na sługi, ktore nie w doi...] nieiednego
Smierć za szyię wezmie niepozwala[iąc] [o?] mną y zasług
odebrać.
[S. 3]
Lecz sam z siebie żadną miarą tego dokazać niemogąc
abym mogł przyiść do pierwszey Conditiey, chyba za
Łaską y promotią dobrych Ludzi, więc naypierwey sie
do WM[ości]Pana y Dobrodzieia uciekając Łaski, iak do
tego ktoregom sobie tu wtych kraiach na mieyscu
Oycowskiem kładł być Dobrodzieiem, pokornie proszę
abys WM[ość]Pan chciał mieć commiseratią nad młode-
mi laty memi, przynaymniey dla tey przyiaźni w kto-
rey WM[ość]Pan był z Nieboszczykiem Oycem moięm, a
swoię do Pana Frencha chciał wnieść za mną Listowną
instantioy, prosząc go aby mi iak Szwagier podał
ręki, niepierwszy to w ktorym pobłądził, tak wiele ich
przedemną z podniskich błędow mądrze daleko
dojrzalsze lata y Rozum wneli za, nie wstyd to
[skreślone: mowią] upaść ale wstyd na mieyscu leżeć y nie wstać,
lecz Ja doznawszy casi Rozney Fortuny, mam wolę
y to przedsięwziąć w Imieniu Bożym iuż
[S. 4]
sie starać o kawałek chleba w Boiarni Bożey z [...]n
mnie a [...] postępując sobie, byłem tylko imit
takiego Dobrodzieia coby mi ręki podać chciał, więc
y powtornie WM[ości]Pana y Dobrodzieia upraszam, racz
WM[ość]Pan swoię zamną wnieść instanttią do mego Pa-
na Szwagra, aby pamiętając przecię iak na Rodzi-
ca mego, ktorego Panem został, tak też na dzia-
tki swoie, ktorym Pan Bog też może oddać co on
mnie czyni, chciał mnie poratować [skreślone] u Pana Fra[n]-
klen, ktoremu credit sprawił w Kanzewie [?], aby podał
w Imię Pańskie pracuiąc mogł przyść do sztu-
ki chleba Creditorom moięm powoli wypłacaiąc,
o czym niewątpiąc o Łasce WM[ości]Pana y Dobrodzieia
za dobre zdrowie y fortunne powodzenie J[ego] M[ości]
Pana Boga prosić będę.
Zostaiąc WM[ości]Pana y Dobrodzieia
Wiernym sługą
Jakub Murray
[S. 5, adres:]
For
Mr. Arthur Forbeſs
Merchantt
a
Leopolie
Uwagi do odczytu
List bez daty dziennej i rocznej w tekście; data 1687 r. pochodzi wyłącznie z karty inwentarzowej (s. 1). List napisany w języku polskim, adres w języku angielskim z łacińskim określeniem miasta ('a Leopolie'). Autor, Jakub Murray, wyznaje, że porzucił kupiectwo na rzecz służby wojskowej, co przyniosło mu ruinę finansową; prosi Artura Forbesa o wstawiennictwo u szwagra, pana Frencha, aby pomógł mu powrócić do stanu kupieckiego i spłacić wierzycieli.
