Przekład / tekst współczesny
[S. 2]
+
Wielce Mości Panie Bracie, Dobrodzieju mój wielki!
Powiedział nam ojciec spowiednik, że Waszmość sprawę [...] do dzisiejszego poniedziałku odłożyli, a że ichmość panowie niektórzy mogli być wczoraj, a u nas nie byli, rozumiem, że z powodu niezgody, którzy mieli być dla jakiejś ugody. Co to za ugoda, gdy ichmość [...] naszych, i [...] na prawie stanie według dekretu, aby się pola nasze nie rujnowały; zatamować to gruntownie na [ich] koszt, to zaraz będzie zgoda, a inaczej żadną miarą być nie może. Sami to ichmość panowie uznają, że to nie nasza wina, ale panów samych ichmościów, gdyż o to już kilka lat ustawicznie prosimy, a dekretowi mija już trzeci rok, lecz sami ichmość te koszta niedbalstwem swoim spowodowali i nam tak wielkie szkody wyrządzili. Prawda bowiem, że od półtora roku już pan inżynier mówił: „Dam ja koszt, a ci panowie niech staraniem swoim naprawiają, co powinni”. I tego nie uczynili, oni sami są winni. A teraz wyjazdy rozmaite, a nic z tego nie ma, wszystko się niszczy i kosztów przybywa. O to w imieniu panny Zofii [...] i wszystkich prosimy przez miłosierdzie boże i sprawiedliwość, proszę, aby to już teraz mogło dojść do skutku.
Także powiedział ojciec spowiednik, że ichmość sobie coś przywłaszczają [...] z tych darów [...] i o tym wiadomo Waszmościom, naszym Miłościwym Panom. Myślimy, że tych darów nigdy na wieki nie mamy woli oddawać i nie możemy, bo kiedyś klasztoru nie mogli [...] zbudować na tym placu, chcielibyśmy podać [...], jako jest świadkiem sam pan Rębysz [...], która radziła; posłaliśmy z tym do ojca generała, od którego nie tylko pozwolenia [nie dostaliśmy], ale surowy zakaz otrzymaliśmy. Jeśli też ichmość pretendują sobie, żeśmy u nich z łaski, to i w tym się mylą, bo to są dobra nasze, ściśle ze słów dekretu mówiąc, formalnie obwarowane i nam przysądzone. Ale nie dziwię się, że ichmość różnie mówią, osobliwie ci, którzy [...] jeżdżą, młodzi, nieświadomi sprawy i coś sobie obiecują, jakoby to [nie] były dobra nasze.
[S. 3]
Na to się ichmościom tak odpowiada, a niechże i najstarszym się przypomni, że pani Kampianowa nieboszczka, wstępując [w stan zakonny], wniosła jako posag do naszego klasztoru te dobra. Najprzód Waszmość widzicie, że pani Kampianowa obala testament synowski przez prawo duchowne i świeckie i zostaje dziedziczką, matką posesorką, nie tylko prawem przyrodzonym, ale przez dekrety i prawa w waszym mieście, gdyż ją sami dekretem swoim uczynili dziedziczką. I z tym w apelacji do Króla Jego Mości posyłaliście Waszmość plenipotenta swego, pana Załęskiego, [...] ze swoim dekretem i prawami swoimi, że matka jest dziedziczką posesorką [...]. Za łaską Bożą i przed Królem Jego Mością upada w swym prawie pan Grosmajer [...], a dekret nam aprobuje Król Jego Mość, [uznając] panią Kampianową dziedziczką [...].
Dopiero pani Kampianowa, otrzymawszy niewzruszenie sukcesję, zapisuje i darowuje wiecznymi czasy te dobra klasztorowi naszemu i jako posag to wnosi; jakże więc to ma być z czyjejś łaski? Potem klasztor jako dobra swoje własne opłaca, spłaca pewnych dłużników, biorąc w ręce nasze ich prawa. Potem ichmość miasto odbiera nam [je] bez żadnego prawa, nasyłając na chłopów, i czynsz zabierają na ratusz do swego depozytu. My z nimi o to procesujemy się przed Królem Jego Mością, po czym za łaską Bożą otrzymujemy dekret z osobistą aprobatą naszych zapisów i naszej posesji pod karą za pobranie tych czynszów i z nakazem powetowania strat, jeśliby miasto wyrządziło nam jakąkolwiek szkodę w naszej posesji; i zaraz czynsze, które były w depozycie na ratuszu, nakazano nam zwracać, i tak się stało.
Z tym znowu dekret: wnuczka Kampianowska z prawa syna, z różnymi i z nami; znowu dekret Króla Jego Mości czyni ją dziedziczką dóbr kampianowskich, z wyłączeniem tych, którzy mają nienaruszone prawo, przez co ten dekret znowu utwierdza nas w naszych dobrach. Potem znowu następują różne szkody i [...] do sądu nas pociągają; we wszystkim głową był pan Grosmajer. [...] komisje i inne wielkie zwłoki. Dekretem komisarzy znowu stajemy przed dworem królewskim w sprawie aprobaty; dekret komisarski uwalnia nas od długu 4 tysięcy, lecz z tą aprobatą zostawiają nam prawo bronić się
[S. 4]
wszelakim sposobem przeciwko tej aprobacie dekretu. Od tego punktu wychodzimy, wnosząc zażalenie przed samego Króla Jego Mość. Sprawa strony przeciwnej upada; sam świętej pamięci Ichmość Pan Kanclerz osobliwie, powstawszy ze swego miejsca, sam przedkłada te dekrety królewskie [...]. Król Jego Mość aprobuje dekret nasz i wszyscy nam tam zaraz senatorowie winszowali wygranej; i tak się skończyło, i dotychczas z łaski Bożej w pokoju [te dobra] trzymamy.
Jam to jest ta, któram przez wszystkie lata koło tej sprawy chodziła, za łaską Bożą. To, co pamiętam, a czego nie pamiętam, jest wiele dobrego w dekretach na naszą korzyść. Niechże sobie dobrze uważa ten, ktoby nas chciał w tych dobrach niepokoić, czy się nie zawiedzie! Waszmość też wiecie, że w granicach obwarowane są nam te dobra, na które podczas komisji przysięgano.
Zapisy pana Kampiana mamy wszystkie, wykaz na grunta, osobliwie dwa od całego miasta: jeden, który wszystkie zapisy gruntów aprobuje panu Kampianowi, które w różny sposób nabywał (prawda, według tego zapisu naznaczono miastu dawać 4 złote [...]); drugi zapis [...], gdzie pan Kampian pożycza miastu 20 tysięcy, a miasto za tę przysługę daje mu łan do jego gruntów na wieczne czasy, wyłączając go od miasta dla wszystkich jego sukcesorów. Słowem, we wszystkim mamy niezaprzeczalne prawa [...].
Przeto prosimy, aby jak najprędzej stało się temu zadość, bo musimy już z powodu niedopełnienia dekretu wnieść protestację [...] w czym mamy tak wielką przeszkodę i szkodę. To wszystko lepiej Waszmościom, naszym panom, oddaję jako dobrodziejom naszym. Dan dzisiaj.
Waszmości mego Miłościwego Pana Brata modlitewnica i niegodna sługa, Konstancja Mądrawiczówna, zakonu świętego Dominika.
[S. 5, adres:]
Wielce Mości Panu i Dobrodziejowi, Ichmość Panu Bartłomiejowi Anczewskiemu [...] oddać.
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
[S. 2]
+
Mnie wieley Mci panie bracie
Dobrodzieiu moy wielki
Powiedział nam ociec spowiednik ze wm sprawe
zniezły do poniedziałku dzisieyszego odłożoli a ze ichmsc
panowie niektorszi mogli byc wczora y nas nie byli rozumim
dla niezgody ktorych mieli byc dla iakiey ugody czo Laturą
u goda gdy ichmsc hoscieic polaniosam spal nassiich
y talia sie na prawa stanie według dekretu abi sie
pola nassi nie ruinowali zatamowac to gruntownie
za kozt to zaraz zgoda a inaczey nie moze byc zadna miara
wielkim sami to ichmsc uznaią nienassa wina ale panow
samych ichmsc gdyz to juz kilka lat ustawnie prosimy
y do krętowi juz na trzeci rok a sami ichmsc te koysz-
ty niedbalczostwem swojim uczinili y nam take wielkie szkody
bo prawda od lat paltoru juz pan inzynowie muwił
dam ia koszt a ci panowie niech staraniem swojim na-
prawiaia co powinni y tego nie uczinili oni sam winni
i teraz wyiazdy rozmaite a nimasz nic a to sie
psuie y koszta sie przyczynia o to imieniem panny
Zofiey(?) y wszystkich prosim przez miłosierdzie boze
y sprawiedliwosc prosze aby juz to iuz plac teraz mogło
Takze powiedział ociec spowiednik ze ichmscu sobie cos przytwierdza-
ią iakies od kazno tych darow nas ytym wiadoma wm
naszych M[iłościwych] Panuw Mysim ze tych darow nigdy na wieki
niemamy woli podawac y nie mozemy bo kiedzysz klaszto-
ra nimogli swei zbudowac na tym placz chcielibysz podac
iako iest swiadkiem sam pan Rębysz szamca ktora ra-
dziła posłalismy stym do oyca ignyrata od ktorego nietilko
pozwolenie ale zakaz wielki otrzimalismy.
Iesli tez ichmsc to sobie pretenduia zesmy sam unich na słuszie
y wtym sie myla bo te iest dobra nasse siłelno z słow dekreta
mowiło ktoe kvolonystie obwarowane y nam przisądzone
ale sie niediwuię ze ichmsc razui raznie muwia osobliwie ktorzy
sam dwunascie ranom iezdzi młodzi niewiadomi sprawy
y cos sobie obiecuia iako było te dobra nasse y sam
[S. 3]
nato sie ichm tak odpowieda a day niewietszym sie przypomina
ze pani Kampijanowa niebosczka iako siebie cicha wnosi
iako zapozak do klasztoru naszego te dobra
naprzat wm widzicie ze paniey Kampijanowa znosi testament sy-
nowski przez prawo duchowne y swieczkiego y zostaię sie
dziedzicka matka posęsna nietylko prawem przyroczonym
ale przez decreta y prawa wm mieyscu ze ia tym sami
Decretem swoim uczinili dziedziczką y stym w apelacyą
do krola jm posyłaliscie wm plenipotenta swego pa-
na Załęskiego z złemi y ze swydecracie swoim y prawach swo-
ich ze matka dziedziczka posęsna z uczkiem za łaska boza
y przed krolem jm upada wprawie swoim pan grozwa Ja-
icz a dycret mamm aprobuir krol jim y dziedziczką
panią Kampijanową cicha
dopiro paniey Kampijanowa otrzymawszy gruntownie siexystwo
zapisuię daie dawaie wiecznymi czasy te dobra klasztoro-
wi naszemu y iako zapozak to wnosi
a iako to maia byc na słuszie
potym klasztor iako dobra swoie własne opłaca znosi pewnych
dłuznikow biezac w linki nasse prawa ich
potym ichmsc miasto odymuia nam byz prawa zadnego posłanstwem
swe chłopow czynsz bierą na ratusz do depozytu swego
my z nimi oto prawo do krola jm zaczym za łaska boza
otrzymuiemi dekret z osobie a probata zapisu nassych
y posesyej naszy pot fizioncia tych czynszcy w strwieniu jesliby mia-
sta było nam taka kolwiek przez szkodę w posesyey naszy
y zaraz czynsze ktore były w depozycie na ratuszu kazano
nam powracac y tak sie stało
Ztotym znowu dycret wnuczka Kampijanowska za syna prawo
zraznimi y znami znawa dycret krola jm czyni te
wszystkie dziedziczka dobr kampijanowski wyjmuiąc tych
kto ma prawo iako całe do tego w czym nas znowu
tym dycret w dobrach nassych grantuie
Potym znowu nastypuię rozne szkody y scini do prawa y nas
wkładaią wszystko było głowa pana grozwajzrowa
wyckiego komisye y inne wielkie tardancie Dycreta komisar-
skich znowu wpadamy do dwora dycretem aprobowania
dycret komisarski nas czyni wolnymi od długu 4 tysiency
ale zwyty aprobacią nam zostawiaią saluo bronić sie
[S. 4]
wszelakim sposobem przeciwko tey aprobacie decretu od tego
puncktu punctu wychodzimi narzekaiąc przed samego krola
Jm controwersyia strony doziro upada sam swienty pa-
mienci Jhm pan kanclerz osobliwie ponychawszy zmieysca swoiego
sam proponuie takie sam decreta wassy krolowiski znayci
Złożyliscie takie takie krol jim aprobuie Dekret nasz y wszy-
scy nam tam zaraz Senatorowie winszowali wygrany
y tak sie skonczyło y doty[ch]czas z łaski bozey
w pokoiu trzymamy
Jatoz iezdly ktoram przez wszystkie lata chodziła około tey sprawy przez ła-
skę bozą to co pamiętam a co niepamiętam iest siła dobrego w decretach
na naszy strony
niechze sobie dobrze uważa ten ktoby nas chciał w tych dobrach tur-
bowac iesli sie niezawięzie
wm tez wiecie ze w granicach obwarowane sam nam te dobra w akto-
re podczas komisyey przysięgano
Zapisy pana Kampiana mamy wszystkie wykaz na granty osobliwie
dwa od wszystkego miasta ieden ktory wszystkie zapisy gran-
taw aprobaię pana Kampianowi ktorych roznie nabywał praw
da za tym w tym zapisie 4 złote naznaczono miastu dawac
iesli znomi będa dnym do kręcię miastu ich niepodlegando na-
gdrogi zapis miedzy gdzies pan Kampian pozycza miastu 20 tysiency
miasto zato uczinnosc daiemu łan do gruntow iego wiecznymi
czasy od miasta oddalaiąc wszystkim sukcessorom iego
owo we wszytkim gruntowne mamy prawa
abyszmy sobie wielce powazaną łaskę ichmscy wszystkich iednoscie braniey
prawom drugim uprzątnij iako to teraz w tey sprawie y podniesieniu
prosim aby iako nas przysięy temu sie dosyc stało bo biezemy juz na-
szili według nie dosyc czynienia Decretu protestacie zanięsc wy we-
dług dycretu pozycye w ktorych mamy tak wielka przeszkodę y
szkodę to wszystko lepiej wm nasszym panom oddawam iako dobro-
dzieiom nassym Dan dzisia
wm mego M[iłościwe]go pana brata bogemudlca niegodna jsługa
Constancia Madrawiczowna zakonu Dominika swientego
[S. 5, adres:]
Mnie wieley Mci panu y dobrodzieiowi
Jm Panu Bartłomieiowy Anczenwskie-
mu Mci pana oddac
