Przekład / tekst współczesny
Świecie, 5 lutego 1697.
Jaśnie Wielmożny Panie Wojewodo Wołyński, mój Panie i Dobrodzieju!
Z należnym szacunkiem składam najniższy ukłon. Drewna nie można sprzedać drożej, jak już pisałem wcześniej. To prawda, że pan Kamiński uzyskał 80florenów za [niepewne określenie: zamkowinę?], ale z wielką trudnością i przy narzekaniu ludzi. Drewno było już sprowadzone pod zamek, więc musieli zapłacić tyle, ile nakazano. Teraz trudno to osiągnąć: nikt nie zechce płacić, gdy drewno jest tak drogie, a tutejsza szlachta pozwala spławiać ze swoich lasów znacznie taniej niż z naszej puszczy.
Jeśli trzeba czegoś z Gdańska na konwokację, radziłbym kupować już teraz. Obecnie jest łatwiej i taniej niż na wiosnę. Proszę porozumieć się z panem Zamoyskim; wszystko można by przygotować, a ja sprowadziłbym to do Warszawy przy pierwszej sposobności żeglugi.
Donoszę, że przedwczoraj zły człowiek podłożył ogień pod stodoły folwarku Wielżkow [?]. Wszystkie spłonęły doszczętnie wraz ze zbożem. Ludzie pana Słuszki zatrzymali się w ostatnich dniach w Śliwicach i bardzo dokuczyli ubogim mieszkańcom biciem i kwaterunkiem. Ponadto mieszkańcy musieli dać osiem podwód, po dwie pary [zwierząt pociągowych], z wozem na trzy mile. Porucznikiem był pan Parwołecki [?].
Nie mam więcej wiadomości. Polecając się Pańskiej łasce, pozostaję najniższym sługą.
Adres: do wojewody wołyńskiego, starosty świeckiego i białocerkiewskiego, we Lwowie.
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
W Świeciu d.5ta Febr.1697.
Jaśnie Wielmożny Mci Panie Woiewodo Wołyński, mnie wielce Mci Panie y Dobrodzieiu.
Z winną veneratią moią iako nayniżey obłapiam za nogi WMM Pana y Dobrodzieia. Co się tycze drzewa, drożey się przedać nie może, iakom opisał in antecedentibus WMM Panu. Prawda że Jm Pan Kaminski wziął po fl80 za [zamkowinę? — niepewne określenie], ale z ciężką biedą y narzekaniem ludzkim, bo iuż drzewo sprowadzone było pod zamek, musieli tedy zapłacić iako kazano, ale teraz dokazać tego trudno, bo się nikt nie odważy płacić kiedy tak drogi gaj, co zaś tu Ichm PP Szlachta pozwalaią fliśować z lasow swoich daleko taniey niżeli z naszey Puszczy. Jeżeliby czego trzeba było ze Gdańska na Convocatią, życzyłbym teraz sprawować we Gdańsku, bo nie
[s.3] tak trudno teraz y taniey niżeli na wiosnę. Chciey WMM Pan conferre z Jm Panem Zamoyskim, toby się wszystko sprawiło y pierwszą wodą do Warszawy sprowadziłbym.
Oznaymuię WMM Panu że dnia onegdayszego zły człowiek założył ogień pod stodoły w folwarku Wielżkow [?] skąd y wszystkie zgorzały ze zbożem do szczętu. Ludzie Jm Pana Słuszki w tych dniach stanęli w Śliwicach, gdzie się bardzo ubogim ludziom naprzykrzyli y biciem y noclegiem, a nadto musieli dać ośm podwod po dwie parze a wozem za trzy mile. Porucznik był Pan Parwołecki [?]. Więcey nie mam do oznaymienia tylko mię łasce Pańskiey oddaiąc piszę się na zawsze WMM Pana y Dobrodzieia nayniższy sługa [podpis: J.Winiarski].
[Adres s.4:] Jaśnie Wielmożnemu [...] Panu Woiewodzie Wołyńskiemu, Świeckiemu, Białocerkiewskiemu etc. Staroście [...] we Lwowie.
Uwagi do odczytu
Obejrzano s.2–4. Zarzut podpalenia i relacja o nadużyciach są twierdzeniami autora, nie niezależnie dowiedzionymi faktami. Niepewne: określenie przy cenie drewna, nazwa folwarku i nazwisko porucznika. Liczbę ośmiu podwód odczytano słownie; nie dopisano gatunku zwierząt. Pierwsza woda oznacza sposobność spławu, bez ustalenia daty. Niezależna kontrola obrazów PDF2–11: nazwisko Winiarski potwierdza zwłaszcza podpis s9; imienia nie rozwinięto. Cenę odczytano jako fl80; nie uznano określenia drewna za pewną jednostkę miary. W samym liście nie nazwano ludzi Słuszki dragonami, dlatego tytuł uogólniono.
Lokalizacja w skanie: 132/1/385, PDF s.2–4: jeden list z adresem.
Lokalizacja w skanie: 132/1/385, PDF s.2–4: jeden list z adresem.
