132/1/668 · 668-001
Skarga ksieni Magdaleny Kuropatnickiej do kanclerza Jana Małachowskiego na magistrat lwowski
Ksieni lwowskich benedyktynek Magdalena Kuropatnicka skarży się kanclerzowi Janowi Małachowskiemu na magistrat lwowski, który gwałci przywileje jurysdykcji klasztornej, bezprawnie pozywa, najeżdża i więzi podległych jej rzemieślników. Prosi kanclerza o pisemną interwencję u władz miejskich, aby powstrzymać dalsze krzywdy i naruszenia do czasu rozstrzygnięcia sporu przez powołaną komisję.
Opracowanie z pomocą AI. Odczyty należy sprawdzać z oryginałem.
[S. 2]
Kopia listu Jejmość Panny Kuropatnickiej, ksieni klasztoru lwowskiego, do Jaśnie Wielmożnego Jegomości Księdza Kanclerza Wielkiego, 10 marca 1743 roku.
Z głęboką uległością upadam wraz z całym moim zgromadzeniem do nóg Jaśnie Wielmożnego Pana Dobrodzieja, żaląc się i skarżąc na magistrat lwowski, który właśnie jakby na przekór, lekceważąc przywileje naszych jurysdykcji nadane przez najjaśniejszych królów, w niczym nie chce ich przestrzegać ani ich słuchać przy czytaniu, chociaż jurysdykcje te są obwarowane konstytucją. Gwałtem jednak pociągają do sądów i cechów miejskich, chwytają, sądzą i więżą, nie czekając przynajmniej na wyrok asesorski, gdyż pozwali nas o okazanie przywilejów, które posiadamy, począwszy od świętej pamięci Najjaśniejszego Władysława aż do obecnie szczęśliwie panującego. Nie wyrządzają takiej krzywdy jurysdykcji zborowskiej jako uprzywilejowanej; uchowaj Boże, by mieli naruszyć
[S. 3]
cokolwiek szlacheckiego czy szczerzeckiego, a w ogóle inne jurysdykcje pańskie, chociażby nieuprzywilejowane, bo tych się boją, a nas, zakonnic, wcale się nie lękają.
Teraz nasz snycerz wolnego kunsztu pokłócił się z innym, miejskim, który na naszą jurysdykcję i na dom naszego snycerza nasłał przez podstawione osoby dragonów. Ci dopuścili się wielkich gwałtów: dom wyłamali, snycerza wywlekli i zbili berdyszami tak, że po długiej chorobie ledwo uszedł śmierci. A teraz, ukrywając, że stało się to z jego poduszczenia, jeszcze wytoczył naszemu snycerzowi do miasta, na ratusz, pozew o dawną kłótnię. Ponieważ z uwagi na nasze przywileje zakazałyśmy stawać przed sądem, magistrat wydał najpierw wyrok zaoczny, a potem dekret aresztowania.
A tak, nie mogąc dłużej znosić krzywd przeciwnych naszym przywilejom, które często nas spotykają, uciekam się do łaskawej opieki Jaśnie Wielmożnego Pana Dobrodzieja, pokornie prosząc,
[S. 4]
abyś raczył napisać do magistratu, żeby przestrzegali naszych przywilejów, do swoich sądów nie pociągali, a tym bardziej nie ważyli się chwytać i więzić. Niech czekają na wyrok w sprawie nieutrzymania się przy przywilejach i konstytucji. Z komisji okaże się, jakich krzywd doznajemy, a jakie pretensje miasto ma do nas. Radzi by wydrzeć własność kościołom i uszczuplić to, co z łanów należy się Kościołowi, o co też powtórnie pokornie proszę.
[S. 2]
Kopia Listu ImPanny Kuropatnickiey Xieni Klosztoru
Lwowskiego do J[aśnie]W[ielmożne]go JmX[iędza] Kanclerza W[iel]k[iego]: 10 mar[ca]:
1743
Z głęboką Submissyą upadam z całym Zgromadzeniem
Moim do Nog JWMPana Dobrodzieja żaląc się y
Skarżąc na Magistrat Lwowski, ktory własnie, iak prze[ciw]
Postpozycya od Nayjasnieyszych Krolow Przywiliow
Jurysdykcyi Naszych wniczym niechcąc zachowac ani
ich słuchac przy Czytaniu, lubo y konstytucyą
są Jurysdykcye Obwarowane, ale gwałtem do Sądow
y Cechow Mieyskich pociągaią, łapią, Sądzą,
Więżą, nieczekaiąc przynamniey Dekretu Assessorss-[!]
kiego, bo nam wydali pozew, o złożenie Przywile-
iow ktore mamy począwszy od s: p: Nayjasnieyszego
Władysława, aż do terasnieyszego Szczęsliwie Panu-
iąc[ego]. Nieczynią tey Krzywdy Jurysdykcyi Zborowscy
iako uprzywiliowaney, uchoway Boże zagabnąć
[Dopisek ołówkiem u dołu: k. 72.]
[S. 3]
co Szlachecką, y Szczerzowskę zgoła choć insze nie uprzy-
wileiowane Jurysdykcye, Pańskie bo się ich boią, a
Nas Zakonnic bynaymniey nie apprehe[n]duią. Teraz
Nasz Snycerz Konsztu [kunsztu] Wolnego pokłocił się z drugim
Mieyskim, ktory na Jurysdykcyą Naszę y na Dom Na-
szego Snycerza przez Subordynowane Osoby naprowa-
dził Draganow, ci wielkie Wiolencye poczynili Dom
odbili, Snycerza wyciągnęli, Berdyszami zbili, ledwie
po długiey Chorobie, od Smierci się uroił, a teraz po-
krywaiąc że nie z Jego namowy jeszcze Naszemu Sny-
cerzowi o dawną kłotnię do Miasta na Ratusz
Pozew wydał, gdzie żeśmy niekazali stawac Respe-
ktem Przywileiow, na samprzod Dekret Kontuma-
cyalny a potym Capturayi [?] Magistrat Dekret fe-
rował. A tak niemogąc daley znosić krzywdy prze-
ciwko Przywileiom Naszym ktore nam się często
dzieią, czynię Rekurs do łaskawiey Protekcyi
Jasnie WMPana y Dobrodzieja supplicuiąc
[S. 4]
abys raczył do Magistratu napisać żeby Przywile-
ie Nasze Obserwowali, do Sądow Swoich niepocią-
gali, a bardziey łapac y Więzić nieważyli się. Niech
czekaią Dekretu o nieutrzymaniu się przy Przywileiach
y konstytucyi, pokaże się z kommissyi co my za krzy-
wdy Mamy a co Miasto ma za Pretensye do Nas
Radziby od kosciołow wydrzeć a co Kosciołowi należy
z Łanow ukrzywdzić, oco y powtornie supplicuię.
Kopia listu sporządzona współcześnie lub niedługo po wystawieniu. W nagłówku wyraźna data: 10 marca 1743 r. (inwentarz błędnie podaje rok 1745). Adresat określony jako duchowny kanclerz wielki koronny («JmX Kanclerz W[iel]k[i]»), którym w 1743 r. był Jan Małachowski (biskup krakowski). Autorką jest ksieni benedyktynek lwowskich z rodu Kuropatnickich (zapewne Magdalena Kuropatnicka).
Zgłoś błąd transkrypcji
Podaj fragment i proponowaną poprawkę. Zgłoszenie dotyczy tego pisma.
Skan oryginału
Jeśli podgląd się nie wyświetla lub jest za mały na telefonie, otwórz PDF bezpośrednio.
