1537-11-24
Trzy falkonety dla Tarnowskiego
Nakaz przekazania Janowi Tarnowskiemu trzech falkonetów spośród dziesięciu królewskich dział przechowywanych we Lwowie. Działa odkształcone w pożarze mają być rozpoznane przez puszkarzy.
Wyniki: 182 · jednostki archiwalne · Zespół 132, opis 1
Nakaz przekazania Janowi Tarnowskiemu trzech falkonetów spośród dziesięciu królewskich dział przechowywanych we Lwowie. Działa odkształcone w pożarze mają być rozpoznane przez puszkarzy.
Polecenie wydania Janowi Tarnowskiemu trzech dział, aby zaopatrzyć królewski zamek w Stryju. Jedno z dział opisane wagą dwóch cetnarów.
Polecenie starannego zabezpieczenia rzeczy po zmarłym kupcu tureckim do dalszych instrukcji. Roszczący sobie prawa mają przedłożyć królowi list od władcy tureckiego.
Król przypomina dwa wcześniejsze nakazy ochrony wolności i zwolnień przyznanych Żydom z Turcji za wstawiennictwem władcy tureckiego. Ponownie żąda ich wykonania, grozi surową reakcją i wymaga usunięcia przyczyn skarg lub pisemnego wyjaśnienia przez doręczyciela.
Król przyznaje, że plac wcześniej nadany Ickowi nie należy do niego, lecz do miasta. Zwraca się do władz Lwowa o wydzielenie królewskiemu słudze połowy placu od frontu ulicy Żydowskiej w dziedziczne i wieczne używanie. Nakazuje wymierzyć go w obecności wysłanego komornika Jakuba Szczawińskiego[?]i zapowiada wynagrodzenie miasta królewską łaską.
Król nadał Jerzemu Aichingerowi, swojemu pokojowcowi, nieruchomości przy ulicy Żydowskiej we Lwowie, które po śmierci dawnych właścicieli przeszły na skarb królewski prawem kaduka. Nakazuje władzom miejskim dopuścić go do swobodnego posiadania i dopilnować, aby nikt mu nie przeszkadzał.
Król popiera prośbę Żydów lwowskich o przedłużenie wygasającej ugody z władzami miasta dotyczącej handlu. Według przekazanych mu wiadomości ugoda nie szkodzi miejskim prawom ani dochodom; zaleca jej dalsze utrzymanie i dopuszczanie handlu na dotychczasowych zasadach.
Ponowiona interwencja przeciw ludziom przywłaszczającym sobie status żołnierzy i napadającym na dobra szlacheckie i królewskie. Król nakazuje adresatowi współdziałać z Jerzym Mniszchem; wcześniejsze żądanie naprawienia krzywd i rozejścia się grupy nie zostało wykonane.
Zygmunt III zarzuca władzom miejskim utrudnianie ugody jezuitów z Żydami. Posiadacze gruntów, które Żydzi chcą wykupić dla jezuitów, według króla są gotowi odstąpić je za odpowiednią zapłatą, lecz sprzeciw miasta blokuje porozumienie. Król ponownie żąda doprowadzenia ugody do skutku.
Król powierza Piotrowi Ożdze, sędziemu ziemskiemu lwowskiemu, przedstawienie sposobów zakończenia długo trwającej sprawy jezuitów z Żydami. Wzywa władze Lwowa do przeprowadzenia bez dalszej zwłoki zamiany placów, omawianej z ich przedstawicielami w Krakowie.
Król przypomina przywilej pozwalający jego słudze Dominikowi Montelupiemu handlować we wszystkich miastach Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego przez cały rok. Władze Lwowa ograniczają go na podstawie własnych praw i przywilejów. Król zaleca ugodę bez czekania na rozstrzygnięcie sądu królewskiego i ponownie żąda, aby nie zabraniano Montelupiemu sprzedaży zarówno podczas jarmarków, jak i poza nimi.
Zapowiadając przybycie z pospolitym ruszeniem, król wysyła stanowniczego Stanisława Sulimierskiego do podziału kwater we Lwowie. Nakazuje przydać mu dwóch przysiężników i pisarza oraz zabronić kwaterowania i składania zapasów bez jego wiedzy.
Król ocenia skargę mieszczan na władze jako niewystarczającą do dalszego konfliktu i zaleca porozumienie. Zarazem pisze do urzędu, aby przestrzegał przywilejów, wyroków, ugód i dawnych zwyczajów.
Król gani Lwów za niewysłanie przedstawicieli do sejmowej komisji ustalającej ceny. Argumenty przesłane na piśmie należało przedstawić przez delegatów. Osobno zapewnia o nadzorze komisarzy nad zachowaniem żołnierzy i nakazuje władzom dbać o bezpieczeństwo miasta.
Król przeznacza majątek zmarłego bezpotomnie ślusarza na dokończenie wieży ratuszowej. Wymaga wykorzystania środków dla dobra publicznego i rozliczenia przed komisarzami.
Król nakazuje współpracę przy rozgraniczeniu Zboisk i Grzybowic od majątku Lwowa po skierowaniu sprawy przez trybunał do postępowania na miejscu.
Król otrzymuje częste skargi mieszczan Lwowa na starostę Stanisława Bonifacego Mniszka. Zanim przystąpi do wykonania dekretów sejmowych i zadwornych, prosi biskupa Achacego Grochowskiego o upomnienie starosty i doprowadzenie do zgody z miastem, z zachowaniem oraz pomnożeniem miejskich wolności według świeżo nadanego przywileju.
Król nakazuje magistratowi Lwowa pilnie przestrzegać uniwersałów monetarnych. Wymienia Żydów, Szkotów i innych trudniących się pieniądzem, którym nie wolno wbrew prawom obracać czerwonymi złotymi i talarami ani skupować ich na wywóz. Zakazuje przywożenia oraz zbywania wskazanej obcej monety. Urząd ma bezzwłocznie karać sprawców; za zaniedbanie lub tolerowanie naruszeń grozi odpowiedzialnością samym władzom miasta.
W ocalałych fragmentach król odwołuje się do gotowości Adama Kisiela do służby oraz do sejmiku żytomierskiego i przesłanej instrukcji. Oczekuje zajęcia się pilną potrzebą obronną ojczyzny i skłonienia innych województw do zgody. Duże ubytki nie pozwalają odtworzyć pełnego żądania ani szczegółów spotkania.
Król oczekuje polubownego rozwiązania sporów między doktorem Marcinem Campianem, członkiem władz Lwowa, a urzędami i osobami prywatnymi. Strony mają wspólnie wyznaczyć uczciwych mieszczan, którzy doprowadzą do ugody bez naruszenia praw miasta. Król informuje też o osobnym liście do arcybiskupa lwowskiego.
Na prośbę Rusinów unickich i nieunickich król wyznacza generalny synod we Lwowie na 28 października 1629. Władze miasta mają zapewnić uczestnikom bezpieczeństwo, zapobiegać zamieszkom, współpracować z królewskim posłem i pomagać metropolicie kijowskiemu. Powinny wcześnie wyznaczyć kwatery oraz miejsca pobytu duchownych i pozostałych uczestników.
Król rozpatruje skargę mieszczan Lwowa na komisarzy lustracyjnych, którzy pod pozorem nowej kwarty nakładają nieznane wcześniej ciężary i obowiązki wobec zamku. Wyjaśnia, że lustracji podlegają dobra starostów i dzierżawców, a nie miejska własność oraz jej dochody. Nakazuje usunąć bezprawne obciążenia albo wyjaśnić powody ich nałożenia, przypominając wcześniejsze upomnienia.
Król nakazuje zwrócić Żydom lwowskim towary przywiezione na jarmark i zabrane przez magistrat, który nie zaczekał na rozstrzygnięcie sporu. Do czasu wyroku zabrania utrudniania im handlu.
Król relacjonuje skargę Żydów z przedmieścia na napady studentów i innych swawolnych osób, rabunek domów, towarów i pieniędzy. Nakazuje magistratowi zapewnić porządek i przykładnie karać sprawców.
Miasto ma wysłać do Warszawy na 27 maja 1643 r. przedstawicieli znających wartość towarów zagranicznych. Wesprą oni komisję sejmową współpracującą z podskarbimi przy ustalaniu cen.
Jan Kazimierz nakazuje Piotrowi Ożdze polecić Ickowi, arendarzowi czopowego, wypłatę zaległej sumy magistratowi Lwowa. Oryginał wymienia dziewięć tysięcy złotych; późniejszy odpis i okładka dziesięć tysięcy.
Jan Kazimierz nakazuje Stanisławowi Lanckorońskiemu uczestniczyć w kontroli rachunku wydatków z czopowego na fortyfikacje Lwowa. Zabrania wysyłania piechoty miejskiej na pospolite ruszenie; ma ona zostać jako załoga miasta.
Król potępia władze Lwowa za niezastosowanie się do jego rady i dopuszczenie zabójstw oraz rabunków. Żąda surowego śledztwa, zatrzymania wszystkich sprawców i wspólników oraz osadzenia ich do przyjazdu komisji. Podkreśla, że nie wolno wyrządzać krzywdy Żydom i niewierzącym ani przelewać niewinnej krwi, i przewiduje karanie winnych jako przykład dla innych.
Po najazdach Tatarów i Kozaków król powierza obronę Lwowa Janowi Berensowi, podpułkownikowi regimentu wojewody ruskiego. Nakazuje przyjąć go z żołnierzami, odebrać przysięgę, zapewnić pomoc w obronie i wydać środki z czopowego na potrzeby garnizonu. Wydatki mają zostać rozliczone przy podatkach miasta.
Król zarzuca władzom Lwowa wspieranie osób szkodzących dochodom celnym, odpędzanie strażników i przepuszczanie towarów bez odprawy. Nakazuje zapobiec nadużyciom i karać również kupców działających pod ochroną panów. Grozi postępowaniem instygatora koronnego przed sądem królewskim.
Król informuje magistrat o pozostawieniu Eliasza Łąckiego na stanowisku komendanta i o nakazie nieobciążania mieszkańców oraz przybyszów nienależnymi świadczeniami, z wyraźnym uwzględnieniem Żydów.
Król zakazuje komendantowi Eliaszowi Łąckiemu nowych poborów od mieszkańców i przybyszów. Ma on przyjąć ustalone honorarium trzydziestu złotych od miasta oraz respektować sądownictwo miejskie.
Król żąda ukarania Wacława Lanckorońskiego i jego wspólnika za samowolne porwanie dwóch piekarzy z przedmieścia Lwowa w związku z roszczeniem o dług. Ewentualne roszczenia mają być dochodzone przed właściwym sądem lwowskim.
Król nakazuje egzekwować wcześniejszy wyrok chroniący lwowskich Żydów. Napastnicy podają się za studentów; magistrat ma zapobiegać rozruchom, zatrzymywać sprawców, sądzić i usuwać ich z miasta.
Król zakazuje magistratowi samowolnych działań przeciw żydowskim kupcom, których sklepy zamknięto. Spór ma rozstrzygnąć sąd królewski.
Osobne pismo poleca staroście lwowskiemu powstrzymać działania miasta krzywdzące kupców przed wyrokiem sądu królewskiego.
Ludwika Maria zawiadamia o przeniesieniu z Sambora do Lwowa Krasińskiej, panny z jej fraucymeru, oraz Palmerowej dla bezpieczeństwa. Prosi magistrat o odpowiednie wolne pomieszczenia i wszelkie wygody potrzebne podczas pobytu.
Królowa dziękuje Małachowskiemu za uwagi o jej zamierzonym wyjeździe dla wypełnienia ślubu pielgrzymki do progów apostolskich. Zapowiada wdzięczność przy każdej sposobności. Francuski dopisek mówi o szacunku i przyjaźni oraz zawiera ukłony dla żony adresata.
Cesarz gratuluje zwycięstwa jazdy polskiej nad Turkami i Tatarami nad Dniestrem i zdobytego łupu. Dziękuje Bogu oraz wyraża nadzieję, że sukces zostanie dopełniony odzyskaniem Kamieńca.
Władze Starej Warszawy proszą o sprawdzenie pogłoski o zarazie w okolicy Kamieńca Podolskiego. Nie uznają jej za potwierdzoną, mimo doniesień z kilku stron. Chcą uzyskać pewną wiadomość, by na czas zadbać o bezpieczeństwo zdrowotne swojego miasta.
Władze Starej Warszawy deklarują solidarność z innymi magistratami w obronie praw i sprawiedliwości. Informują, że sejmik ziemi warszawskiej zakończył się już na etapie wyboru marszałka. Zapewniają o próbie pozyskania innych ziem i województw dla postulatów adresatów.
Warszawa prowadzi przed Trybunałem Radomskim spór przeciw ziemi warszawskiej o nakładane na jej rzecz szelężne i czopowe od win zagranicznych. Prosi Lwów o urzędowe potwierdzenie, czy płaci te podatki i w jakich stawkach od beczki wina węgierskiego, okszeftu francuskiego i innych napojów.
W odpowiedzi na prośbę o wiadomość o wspólnym cechu szklarzy i blacharzy magistrat Starej Warszawy informuje o wydaniu uwierzytelnionego odpisu jego artykułów. Podaje, że statut nadał magistrat, następnie zatwierdzili go królowie polscy, a odpis porównano z oryginałem.
Władze Starej Warszawy współczują lwowianom obciążeń nakładanych przez Becala. Informują o powstrzymaniu u siebie opłaty 2 złotych od każdych 100 złotych, której żądał administrator ceł od kupców jadących na jarmark jarosławski. Opisują też samodzielną interwencję przeciw zwiększeniu hiberny, mimo braku współdziałania delegatów Lwowa i Krakowa.
Gliniany potwierdzają, że Grzegorz przywiózł ze Lwowa listy określone jako moskiewskie. Burmistrz od razu przekazał je przez posłańca do Białego Kamienia. Nadawcy proszą, aby dawać wiarę Grzegorzowi Jurkiewiczowi.
Rajcy Doliny potwierdzają odbiór uniwersału10IV1629. Na miasteczko przypada30 zł donatywy; mieszkańców poinformowano, a termin przekazania pieniędzy do urzędu radzieckiego Lwowa ustalono na15V. Nie jest to pokwitowanie dokonanej wpłaty.
Burmistrz Drohobycza i jego koledzy proszą o zgodę na przysłanie lwowskiego mistrza sprawiedliwości w sprawie uwięzionej kobiety. Wysyłają dwóch mieszczan, którzy mają powrócić z katem, i obiecują ich odesłać po wykonaniu czynności. List nie podaje zarzutu ani rodzaju kary i nie potwierdza wykonanej egzekucji.
Władze Zamościa przekazują doniesienia o zarazie w Niemirowie, okolicach Pikowa i w głębi Ukrainy. Opisują ogłaszany przy dźwięku trąby zakaz przyjmowania ludzi bez sprawdzenia oraz wymóg paszportu dla przyjezdnych. Proszą Lwów o podobne środki ochrony.
Magistrat Kamieńca poświadcza, że Szymon Łaminoty [?], sługa miejski Lwowa, przywiózł na podwodach pakunki związane z podkomorzym litewskim Mniszkiem, posłem Rzeczypospolitej do Porty. Potwierdza ich odbiór i uwierzytelnia dokument pieczęcią; niepewną część wykazu pozostawiono z lukami.